Całą noc myślałam nad tym czy aby dobrze zrobiłam.. Może powinnam posłuchać się Wrony?? Nie stop! Amanda ogarnij się!!! Jesteś z Michałem i wszystko będzie dobrze, bynajmniej miej taką nadzieję. Gdyby usłyszał to tata na pewno powiedziałaby coś w stylu ,,Nadzieja matką głupich" Za to mama kompletne przeciwieństwo, jak oni wytrzymują?? Jak widać miłość czyni cuda. W końcu postanowiłam pójść spać więc podłączyłam słuchawki do telefonu a z nich wydobyła się muzyka, którą ubóstwiam. Rap, hip-hop. Moje klimaty choć wielu ludzi nie może sobie tego wyobrazić jak prawniczka i rap??b Odpowiedź jest prosta raperzy przekazują prawdę, tak jak prawnicy którzy dążą do niej.
*Michał*
Zgodziła się! A tak się bałem. Szczęście w końcu mnie odnalazło. Szczęście o imieniu Amanda. To jest jak piękny sen, który już teraz nigdy się nie skończy.
*Paulina*
Wstałam o 9:30. Poszłam do łazienki, wykonałam poranną toaletę i pomalowałam się. Usłyszałam pukanie do drzwi więc po chwili je otworzyłam do mojego pokoju weszli rodzice
-Spakuj się i jedziemy do domu, zostajesz nba tydzień tak??
-Tak, ale dajcie mi 10 minut, zaraz wracam a torby leżą koło łóżka -powiedziałam i poszłam. Zapukałam do pokoju Michała. Niestety nikt nie otwierał, nacisnęłam klamkę, zamknięte. Pewnie poszli na obiad, więc zeszłam na dół do stołówki i tak zastałam chłopaków.
-Michał!-krzyknęłam
-Tak słońce??-spytał gdy tylko podbiegł
-Chciałam się pożegnać-powiedziałam
-Ale jak to??-spytał zdziwiony
-Zostaję u rodziców na tydzień i przyjdę jutro tylko na mecz,-powiedziałam
-I ja mam wytrzymać tydzień bez ciebie?-spytał
-Będziesz musiał, ale teraz ja już lecę, jak będziesz miał wolne możesz wpaść do rodziców, później wyśle ci adres-powiedziałam
-No dobrze-potem złożyliśmy krótki ale namiętny pocałunek i ja wróciłam do rodziców, którzy mnie już wymeldowali. Pojechałam z nimi do domu i aż się zdziwiłam, piękny wielki dom z dużym ogródkiem. Całą trójką usiedliśmy w ogrodzie na huśtawce. Tata przyniósł albumy i do wieczora je oglądaliśmy, oni mi coś tam też opowiadali. Nie chciałam na razie im nic mówić ale jak tak opowiadali to coś mi się przypominało. Jednak musiałam szykować się na mecz. Tata zawiózł mnie pod halę a sam jechał z mamą na kolację. Usiadłam na krzesełkach, zrobiłam zdjęcie chłopakom dodając na snapa. Zauważyłam jednak że Misiek woła mnie do barierek więc podeszłam bliżej
-Dziękuje że przyszłaś i to w tak pięknej koszulce-uśmiechnął się
-Dla ciebie wszystko-zaśmiałam się i musnęłam jego policzek
-Mówiłem ci że cię kocham??
-Raz, może dwa-zaśmiałam się
-Kocham cię, Kocham cię..
-Weź bo się zapowietrzysz -powiedziałam
-To nie jest ważne-uśmiechnął się
-Leć już bo Falasca cię woła
-A może mała zachęta??-spytał
-Idź-powiedziałam i dałam mu buziaka
-Wygram to dla ciebie, zobaczysz-powiedziuało i pobiegł na boisko, w końcu mecz sie zaczął. Michal grał niesamowicie. Skra wygrała 3:1. MVP został Michał. Gdy dostał nagrodę zaśmiał się w moją stronę i zabrał mikrofon
-Dziękuje, ale to wszystko zrobiłem dla jednej osoby, która w jeden dzień zmieniła całe moje życiem, na lepsze. I top dla ciebie kochanie. Dla dla ciebie Amanda-nie wierzyłam w to co powiedział. Poczułam jak po policzku spływa łza, ale łza szczęścia. Misiek podbiegł do mnie i wręczył mi statuetkę
-Ale to twoje, ty grałeś i na to zasłużyłeś-próbowałam go przekonać
-nie to twoja zasługa, ty jesteś moja motywacją, i kocham cię-powiedział-Ale teraz lece, spotkamy się tak za 20 minut?
-Nie zaraz tata po mnie będzie-uśmiechnęłam się-Ej, nie rób takich min! No okey niech ci będzie-powiedziałam i poszłam na zewnątrz by zadzwonić do taty by nie przyjeżdżał. I wróciłam do środka. Zaczęłam rozmawiać z Mateuszem Miką aż podszedł Andrzej, bałam się
-Sorki Mati ale chciałbym pogadać z Pauliną-powiedział a chłopak odszedł
-Czego chcesz?? -mówiłam twardo bo wokół było pełno ludzi więc nie odważy się mi czegoś zrobić.
-Jak top czego?! Jak to czego?! Miałaś być ze mną, a nie. Co ty sobie wyobrażasz?! Jeszcze tego pożałujesz. Zniszczę cię-powiedział i odszedł, tak poo prostu. Bałam się bo chyba na wszytko go stać, moje ręce zaczęły się trząść ale Michał podszedł i złapał mnie za nie
-Ej, co się stało?/-spytał całując \mnie w skroń
-Ni... nie nic-powiedziałam równie drżącym głosem
-Mnie nie oszukasz-podpowiedział patrząc mi w oczy
-Ale naprawdę nic, to co robimy?>/-spytałam
-Chodź-powiedział ciągnąc mnie w stronbę wyjścia-Masz załóż -powiedział dając mi bluzę
-A ty??-spytałam
-Jak jesteś przy mnie to zawsze jest ciepło-zaśmiał się
-Nie słodź tak-zaśmiałam się. Z Michałem przeszliśmy się po rynku i on odprowadził mnie do domu
-A ty jak wrócisz??-spytaąłm
-Oj tam, normalnie,
-Poczekaj poproszę tatę by cie odwiózł -powiedziałam
-Przestań
-Nie niew przestań, tato!!-krzyknęłam
-Tak??-spytał wychodząc z salonu
-Odwieziesz Michała?/-spytałam
-Jasne-powiedział promiennie
-Nie ja nie będę robić kłopotu, przejdę się
-Oszalałeś?? Odwiozę cię i bez gadania- Tata pojechał odwieźć Michała a ja poszłam się umyć i spać. Jednak obudził mnie mój telefon, spojrzałam na wyświetlacz a tam wiadomość od Michała ,,Dobranoc księżniczko" odpisałam mu ,,Dobranoc mój książę" i zasnęłam.
Cały tydzień minął dosyć dobrze. Dowiedziałam się dużo i część pamięci mi wróciła. Teraz tylko czekałam na wujka, aż przyjedzie po mnie i zabierze mnie do Bełchatowa. Skra w tym czasie zdobyła Mistrzostwo Polski. I teraz wielkie szykowanie przed sezonem reprezentacyjnym
środa, 19 sierpnia 2015
niedziela, 2 sierpnia 2015
Ósemka ,,Niespodzianka!!!"
-Hej-odpowiedziałam nie patrząc na siatkarza
- Amanda nie gniewaj się za tamto. -powiedział
-Nie gniewam się tylko potrzebowałam trochę czasu.-powiedziałam spoglądając lekko na Michała
-Czyli jest okey??-spytał
-Tak-powiedziałam z uśmiechem
-Mam dla ciebie moją koszulkę-również odwzajemnił uśmiech
-Dziękuje. -powiedziałam biorąc od siatkarza koszulkę z jego podpisem
-Nie ma nic za darmo -wskazał swój policzek
-Nich ci będzie- pocałowałam go w policzek
Następnego dnia obudziłam się o 10:05. Szybko wbiegłam do łazienki bo zostało mi 30 minut. Poranna toaleta zajęła mi z makijażem 15 minut czyli nie jest tak źle. Wybrałam taką stylizację, bo było dosyć ciepło jak na maj.
Zjadłam śniadanie, które przygotował mi Kacper i razem z nim i wujkiem skierowaliśmy się pod halę. Na miejscu byli już wszyscy. Wsiedliśmy do autokaru, ja usiadłam obok wujka bo nie chciałam iść do chłopaków bo wpadłabym na Andrzeja. Pół drogi przegadałam z wujkiem a resztę przespałam. Obudził mnie Kacper że już podjeżdżamy pod hotel.
*2 godziny później*
Tą noc mam spędzić w hotelu a jutro z rana tata przyjedzie po mnie do hotelu.Pokój był niby dwuosobowy ale ja byłam w nim sama. Z racji tego że była godzina 1:25 poszłam do łazienki, umyłam się i przebrałam w piżamę i poszłam spać.
Obudziło mnie straszne walenie w drzwi. Spojrzałam na zegarek 6:20. Co u licha?? Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Do mojego pokoju wleciał Kacper.
-Czy ty jesteś normalny??-spytałam zaspanym głosem
-Nie ale musisz mi pomóc- zaśmiał się
-Spadaj, ja idę spać-powiedziałam i położyłam się do łóżka zasłaniając się kołdrą, którą po chwili ściągnął ze mnie nie kto inny jak pan Piechocki
-No weź-powiedział
-Dobra, no mów o co chodzi??-spytałam
-Bo podoba mi się taka jedna dziewczyna no iii
-Znam ją???-spytałam przerywając mu
-Nie-odpowiedział
-A idziesz do mnie żebym pomogła ci poderwać ją?>- spytałam
-No tak, jak ja mam to zrobić??-spytał
-Po prostu jej powiedz co czujesz-powiedziałam z uśmiechem
-A co jeśli odmówi??-spytał
-Próbuj dalej. Dziewczyny lubią jak się o nie walczy-powiedziałam śmiejąc się
-No ok dzięki-powiedział i wyszedł. spojrzałam na zegarek w telefonie była 6:55 i miałam jedną nieodebraną wiadomość. Jak się okazało to był SMS od mamy ,,Amanda przyjedziemy po ciebie po 17:30 ponieważ musimy z tatą zostać dłużej w pracy" Odłożyłam komórkę i położyłam się dalej spać. Co nie było dobrym pomysłem bo gdy sie obudziłam o 9;45 i przetarłam ręką twarz miałam całą umazaną w czymś tłustym. No tak po wyjściu Kacpra nie zamknęłam drzwi. Szybko pobiegłam do łazienki i zmyłam to świństwo, od razu wykonując poranną toaletę, malując sie i ubierając. Dziś było zdecydowanie chłodniej więc postanowiłam ubrać się tak:
Zeszłam na dół na śniadanie gdzie siedzieli już wszystkie Skrzaty. Wzięłam swoją porcję i skierowałam się na ubocze do osobnego stolika, jednak niebyło mi dane nacieszyć się samotnością, gdyż przysiedli się do mnie Michał Winiarski, Facu Conte, Karol Kłos, Mariusz Wlazły i Kacper.
-Czego wy tu??-spytałam jak tylko się dosiedli
-Chcieliśmy się przysiąść do naszej ulubionej koleżanki -powiedział chyba Kłos
-Ale ta koleżanka nie chce z wami siedzieć-powiedziałam
-No weź źle wstałaś-powiedział Winiarski śmiejąc się bardzo
-Właśnie że wyświecicie mi się spało i w ogóle-powiedziałam nie dając po sobie poznać że coś się stało
-Ale jak to??-spytał zdziwiony Conte a ja już wiedziałam kto to zrobił
-No normalnie. Wyspałam się, szybko dziś poszedł mi make-up i wgl-powiedziałam. Jeszcze chwilę z nimi rozmawiałam, do momentu aż chłopcy musieli iść na trening. Ja też tam się skierowałam ale nie myślałam że ta hala jest tak daleko. Pytałam się ludzi gdzie ona jest i jak mam iść. Byli bardzo mili. Po 30 minutach dotarłam. Zawodnicy akurat grali mały meczyk przeciwko sobie, a mi zachciało się pić więc poszłam przed wejście gdzie był automat i jak to ja musiałam na kogoś wpaść
-Przepraszam-powiedział dość wysoki brunet o dużych brązowych oczach
-Wal się-powiedziałam i podeszłam do automatu. Wzięłam gorącą czekoladę i odwracając się zauważyłam tego samego chłopaka
-Mateusz jestem-wyciągnął rękę w moją stronę
-Amanda-westchnęłam z niechęcią i podałam mu rękę
-Interesujesz sie siatkówką?/-spytał. Co to w ogóle za pytanie?
-Nie-odpowiedziałam krótko i ruszyłam w stronę boiska
-Ej, poczekaj-krzyknął ale ja ty;lko przyśpieszyłam i będąc na trybunach wpatrywałam się w chłopaków. Po 2 godzinach chłopaki schodzili z boiska i kieroiwali się do szatni. Ja pobiegłam do wujka, niestety zatrzymałam się gdy zobaczyłam że rozmawia z tym gościem co na niego nieszczęśliwie wpadłam. Poczekałam chwileczkę i gdy chłopak odszedł podeszłam do wujka. Porozmawiałam z nim po czym razem ruszyliśmy do autokaru. Wróciłam do hotelu i poszłam do pokoju. Nudziło mi się więc włączyłam facebooka i zaczęłam go przeglądać. Około 15:20 ktoś zapukał do drzwi
-Proszę-krzyknęłam
-No hej, chodź na obiad-powiedział Kłos
-Nie jestem głodna-powiedziałam zupełnie szczerze
-No to chodź mi potowarzyszyć-uśmiechnął się
-Nie-odpowiedziałam
-Lepiej chodź bo pogadamy inaczej-pogroził palcem na co ja tylko go wyśmiałam czego po paru sekundach pożałowałam, bo przerzucił mnie przez ramię i szedł tak aż na dół. Puścił mnie dopiero na stołówce.
-Idiota-powiedziałam zakładając ręce na klatce
-Oj no weź-powiedział.
-Po co ja mam tu przychodzić skoro nie jestem głodna!-krzyknęłam
-Możemy iść-powiedział Winiarski podchodząc do na
-Amanda wstawaj-powiedział Kłos
-Wal się teraz nigdzie nie idę -powiedziałam i spojrzałam na telefon, który informował że ktoś dzwoni była to mama odebrałam
-Tak?/-spytałam
-My jesteśmy już w hotelu, Michał cię zaprowadzi-powiedziała moja rodzicielka i się rozłączyłam.
-I co??-spytał Winiar ze swoim głupkowatym uśmieszkiem
-To prowadź-powiedziałam wstając. Szliśmy tak aż Michał i Kłos zatrzymali się na holu przy recepcji. Podeszli do recepcjonistki i z nią rozmawiali, w tym samym momencie wszystkie Skrzaty szli do siebie na górę.
-Możemy już iść-powiedział Karol. Więc szłam nic się do nich nie odzywając
-Obraziłaś się ??-spytał Winiarski
-Nie-odpowiedziałam krótko. Ja nie byłam obrażona tylko nie chciało mi sie z nimi gadać i wgl. Stanęliśmy przed drzwiami do pokoju 216
-Gotowa??-spytał Kłos
-Tak-powiedziałam i nacisnęłam na klamkę. Światła były zgaszone ale po chwili albo Michał albo Karol je zapalił i wszyscy krzyknęli ,,Niespodzianka" i zaczęli śpiewać Sto Lat. Po chwili podeszła do mnie mama z prezentem
-Amanda wiem że nie pamiętasz ale dziś są twoje urodziny. Wszystkiego najlepszego córeczko-powiedziała i wręczyła mi prezent, tak jak reszta osób będących na tych urodzinach.
-Amanda!-krzyknął Andrzej. Zbliżają sie kłopoty
-Tak?/-spytałam jak gdyby nigdy nic
-To jak będzie z nami??-spytał niebezpiecznie się zbliżając
-Nie ma i nie będzie-krzyknęłam i odeszłam, on jednak szybko złapał mnie za rękę
-Pożałujesz-powiedział i mocno ścisnął
-To boli. Zostaw mnie.! Nie boje się ciebie-powiedziałam i już teraz odeszłam podchodząc do mamy. Andrzej wyszedł z pokoju i gdzieś poszedł. Na szczęście. Mnie strasznie bolała ręka, co się dziwić jak ten idiota mi ją mocno ścisnął. Nawet nie zauważyłam jak Michał się do nas przysiadł. Po chwili szepnął mi do ucha
-Muszę z tobą pogadać
-To mów-powiedziałam
-Ale tak w cztery oczy -znów szepn.ął mi do ucha a mnie przeszedł dreszcz, ale taki przyjemny
-No ok-powiedziałam i skierowałam się za nim, wyszliśmy na korytarz, spytałam-To o czym chciałeś gadać?
-Amanda ja... ja cię kocham. Zrozum to. Chcę być z tobą-powiedział a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
-Michał...-nie dał mi skończyć
-Wiem, nie pamiętasz mnie tak jak reszty, ale proszę jedna szansa, nie pożałujesz. Obiecuję-mówił. A ja cały czas myślałam nad jego słowami i zastanawiałam się czy coś do niego czuję. W zasadzie to czułam coś tylko nie wiedziałam czy to była miłość. Zrezygnowany Michał chciał odejść ale złapałam go za rękę i pocałowałam. Nie wiem co mną kierowało ale tak się stało. Na dodatek jeszcze powiedziałam
-Też cię kocham-powiedziałam spuszczając głowę w dół. No ja nie wierzę!! Co ty Amanda robisz??!! To i tak się źle skończy i co wtedy? Jaka ja jestem głupia!Krzyczałam w myślach same wyzwiska na siebie. Za to Michał podniósł mój podbródek bym spojrzała mu prosto w oczy.
-Nigdy cię nie skrzywdzę. Nie bój się- jakby czytał w moich myślach. Może warto spróbować?? A w sumie teraz jest już po wszystkim. Wróciliśmy do pokoju gdzie dalej wszyscy się bawili. Gdy nas zobaczyli trzymających za rękę zaczęli klaskać. A my (ja z Michałem) zaczęliśmy się mega śmiać. Może to będzie nowy początek?? Lepszy początek?? Zabawa ogólnie zakończyła sie przed 24. Rodzice postanowili zostać w tym pokoju a ja poszłam do siebie wcześniej żegnając się z Michałem. Co uwiecznił Krzysiek. Zaczął się cieszyć jak małe dziecko.
=====================================================================-====
Hej, przepraszam że tak długo mnie nie było ale miałam dużo spraw na głowie. Ale teraz juz jestem. Piszcie co myślicie w komentarzach. Rozdział nie wyszedł taki jak chciałam no ale trudno. Pamiętajcie KOMENTARZ=MOTYWACJA i szybciej dodany rozdział
- Amanda nie gniewaj się za tamto. -powiedział
-Nie gniewam się tylko potrzebowałam trochę czasu.-powiedziałam spoglądając lekko na Michała
-Czyli jest okey??-spytał
-Tak-powiedziałam z uśmiechem
-Mam dla ciebie moją koszulkę-również odwzajemnił uśmiech
-Dziękuje. -powiedziałam biorąc od siatkarza koszulkę z jego podpisem
-Nie ma nic za darmo -wskazał swój policzek
-Nich ci będzie- pocałowałam go w policzek
Następnego dnia obudziłam się o 10:05. Szybko wbiegłam do łazienki bo zostało mi 30 minut. Poranna toaleta zajęła mi z makijażem 15 minut czyli nie jest tak źle. Wybrałam taką stylizację, bo było dosyć ciepło jak na maj.Zjadłam śniadanie, które przygotował mi Kacper i razem z nim i wujkiem skierowaliśmy się pod halę. Na miejscu byli już wszyscy. Wsiedliśmy do autokaru, ja usiadłam obok wujka bo nie chciałam iść do chłopaków bo wpadłabym na Andrzeja. Pół drogi przegadałam z wujkiem a resztę przespałam. Obudził mnie Kacper że już podjeżdżamy pod hotel.
*2 godziny później*
Tą noc mam spędzić w hotelu a jutro z rana tata przyjedzie po mnie do hotelu.Pokój był niby dwuosobowy ale ja byłam w nim sama. Z racji tego że była godzina 1:25 poszłam do łazienki, umyłam się i przebrałam w piżamę i poszłam spać. Obudziło mnie straszne walenie w drzwi. Spojrzałam na zegarek 6:20. Co u licha?? Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Do mojego pokoju wleciał Kacper.
-Czy ty jesteś normalny??-spytałam zaspanym głosem
-Nie ale musisz mi pomóc- zaśmiał się
-Spadaj, ja idę spać-powiedziałam i położyłam się do łóżka zasłaniając się kołdrą, którą po chwili ściągnął ze mnie nie kto inny jak pan Piechocki
-No weź-powiedział
-Dobra, no mów o co chodzi??-spytałam
-Bo podoba mi się taka jedna dziewczyna no iii
-Znam ją???-spytałam przerywając mu
-Nie-odpowiedział
-A idziesz do mnie żebym pomogła ci poderwać ją?>- spytałam
-No tak, jak ja mam to zrobić??-spytał
-Po prostu jej powiedz co czujesz-powiedziałam z uśmiechem
-A co jeśli odmówi??-spytał
-Próbuj dalej. Dziewczyny lubią jak się o nie walczy-powiedziałam śmiejąc się
-No ok dzięki-powiedział i wyszedł. spojrzałam na zegarek w telefonie była 6:55 i miałam jedną nieodebraną wiadomość. Jak się okazało to był SMS od mamy ,,Amanda przyjedziemy po ciebie po 17:30 ponieważ musimy z tatą zostać dłużej w pracy" Odłożyłam komórkę i położyłam się dalej spać. Co nie było dobrym pomysłem bo gdy sie obudziłam o 9;45 i przetarłam ręką twarz miałam całą umazaną w czymś tłustym. No tak po wyjściu Kacpra nie zamknęłam drzwi. Szybko pobiegłam do łazienki i zmyłam to świństwo, od razu wykonując poranną toaletę, malując sie i ubierając. Dziś było zdecydowanie chłodniej więc postanowiłam ubrać się tak:
Zeszłam na dół na śniadanie gdzie siedzieli już wszystkie Skrzaty. Wzięłam swoją porcję i skierowałam się na ubocze do osobnego stolika, jednak niebyło mi dane nacieszyć się samotnością, gdyż przysiedli się do mnie Michał Winiarski, Facu Conte, Karol Kłos, Mariusz Wlazły i Kacper.
-Czego wy tu??-spytałam jak tylko się dosiedli
-Chcieliśmy się przysiąść do naszej ulubionej koleżanki -powiedział chyba Kłos
-Ale ta koleżanka nie chce z wami siedzieć-powiedziałam
-No weź źle wstałaś-powiedział Winiarski śmiejąc się bardzo
-Właśnie że wyświecicie mi się spało i w ogóle-powiedziałam nie dając po sobie poznać że coś się stało
-Ale jak to??-spytał zdziwiony Conte a ja już wiedziałam kto to zrobił
-No normalnie. Wyspałam się, szybko dziś poszedł mi make-up i wgl-powiedziałam. Jeszcze chwilę z nimi rozmawiałam, do momentu aż chłopcy musieli iść na trening. Ja też tam się skierowałam ale nie myślałam że ta hala jest tak daleko. Pytałam się ludzi gdzie ona jest i jak mam iść. Byli bardzo mili. Po 30 minutach dotarłam. Zawodnicy akurat grali mały meczyk przeciwko sobie, a mi zachciało się pić więc poszłam przed wejście gdzie był automat i jak to ja musiałam na kogoś wpaść
-Przepraszam-powiedział dość wysoki brunet o dużych brązowych oczach
-Wal się-powiedziałam i podeszłam do automatu. Wzięłam gorącą czekoladę i odwracając się zauważyłam tego samego chłopaka
-Mateusz jestem-wyciągnął rękę w moją stronę
-Amanda-westchnęłam z niechęcią i podałam mu rękę
-Interesujesz sie siatkówką?/-spytał. Co to w ogóle za pytanie?
-Nie-odpowiedziałam krótko i ruszyłam w stronę boiska
-Ej, poczekaj-krzyknął ale ja ty;lko przyśpieszyłam i będąc na trybunach wpatrywałam się w chłopaków. Po 2 godzinach chłopaki schodzili z boiska i kieroiwali się do szatni. Ja pobiegłam do wujka, niestety zatrzymałam się gdy zobaczyłam że rozmawia z tym gościem co na niego nieszczęśliwie wpadłam. Poczekałam chwileczkę i gdy chłopak odszedł podeszłam do wujka. Porozmawiałam z nim po czym razem ruszyliśmy do autokaru. Wróciłam do hotelu i poszłam do pokoju. Nudziło mi się więc włączyłam facebooka i zaczęłam go przeglądać. Około 15:20 ktoś zapukał do drzwi
-Proszę-krzyknęłam
-No hej, chodź na obiad-powiedział Kłos
-Nie jestem głodna-powiedziałam zupełnie szczerze
-No to chodź mi potowarzyszyć-uśmiechnął się
-Nie-odpowiedziałam
-Lepiej chodź bo pogadamy inaczej-pogroził palcem na co ja tylko go wyśmiałam czego po paru sekundach pożałowałam, bo przerzucił mnie przez ramię i szedł tak aż na dół. Puścił mnie dopiero na stołówce.
-Idiota-powiedziałam zakładając ręce na klatce
-Oj no weź-powiedział.
-Po co ja mam tu przychodzić skoro nie jestem głodna!-krzyknęłam
-Możemy iść-powiedział Winiarski podchodząc do na
-Amanda wstawaj-powiedział Kłos
-Wal się teraz nigdzie nie idę -powiedziałam i spojrzałam na telefon, który informował że ktoś dzwoni była to mama odebrałam
-Tak?/-spytałam
-My jesteśmy już w hotelu, Michał cię zaprowadzi-powiedziała moja rodzicielka i się rozłączyłam.
-I co??-spytał Winiar ze swoim głupkowatym uśmieszkiem
-To prowadź-powiedziałam wstając. Szliśmy tak aż Michał i Kłos zatrzymali się na holu przy recepcji. Podeszli do recepcjonistki i z nią rozmawiali, w tym samym momencie wszystkie Skrzaty szli do siebie na górę.
-Możemy już iść-powiedział Karol. Więc szłam nic się do nich nie odzywając
-Obraziłaś się ??-spytał Winiarski
-Nie-odpowiedziałam krótko. Ja nie byłam obrażona tylko nie chciało mi sie z nimi gadać i wgl. Stanęliśmy przed drzwiami do pokoju 216
-Gotowa??-spytał Kłos
-Tak-powiedziałam i nacisnęłam na klamkę. Światła były zgaszone ale po chwili albo Michał albo Karol je zapalił i wszyscy krzyknęli ,,Niespodzianka" i zaczęli śpiewać Sto Lat. Po chwili podeszła do mnie mama z prezentem
-Amanda wiem że nie pamiętasz ale dziś są twoje urodziny. Wszystkiego najlepszego córeczko-powiedziała i wręczyła mi prezent, tak jak reszta osób będących na tych urodzinach.
-Amanda!-krzyknął Andrzej. Zbliżają sie kłopoty
-Tak?/-spytałam jak gdyby nigdy nic
-To jak będzie z nami??-spytał niebezpiecznie się zbliżając
-Nie ma i nie będzie-krzyknęłam i odeszłam, on jednak szybko złapał mnie za rękę
-Pożałujesz-powiedział i mocno ścisnął
-To boli. Zostaw mnie.! Nie boje się ciebie-powiedziałam i już teraz odeszłam podchodząc do mamy. Andrzej wyszedł z pokoju i gdzieś poszedł. Na szczęście. Mnie strasznie bolała ręka, co się dziwić jak ten idiota mi ją mocno ścisnął. Nawet nie zauważyłam jak Michał się do nas przysiadł. Po chwili szepnął mi do ucha
-Muszę z tobą pogadać
-To mów-powiedziałam
-Ale tak w cztery oczy -znów szepn.ął mi do ucha a mnie przeszedł dreszcz, ale taki przyjemny
-No ok-powiedziałam i skierowałam się za nim, wyszliśmy na korytarz, spytałam-To o czym chciałeś gadać?
-Amanda ja... ja cię kocham. Zrozum to. Chcę być z tobą-powiedział a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
-Michał...-nie dał mi skończyć
-Wiem, nie pamiętasz mnie tak jak reszty, ale proszę jedna szansa, nie pożałujesz. Obiecuję-mówił. A ja cały czas myślałam nad jego słowami i zastanawiałam się czy coś do niego czuję. W zasadzie to czułam coś tylko nie wiedziałam czy to była miłość. Zrezygnowany Michał chciał odejść ale złapałam go za rękę i pocałowałam. Nie wiem co mną kierowało ale tak się stało. Na dodatek jeszcze powiedziałam
-Też cię kocham-powiedziałam spuszczając głowę w dół. No ja nie wierzę!! Co ty Amanda robisz??!! To i tak się źle skończy i co wtedy? Jaka ja jestem głupia!Krzyczałam w myślach same wyzwiska na siebie. Za to Michał podniósł mój podbródek bym spojrzała mu prosto w oczy.
-Nigdy cię nie skrzywdzę. Nie bój się- jakby czytał w moich myślach. Może warto spróbować?? A w sumie teraz jest już po wszystkim. Wróciliśmy do pokoju gdzie dalej wszyscy się bawili. Gdy nas zobaczyli trzymających za rękę zaczęli klaskać. A my (ja z Michałem) zaczęliśmy się mega śmiać. Może to będzie nowy początek?? Lepszy początek?? Zabawa ogólnie zakończyła sie przed 24. Rodzice postanowili zostać w tym pokoju a ja poszłam do siebie wcześniej żegnając się z Michałem. Co uwiecznił Krzysiek. Zaczął się cieszyć jak małe dziecko.
=====================================================================-====
Hej, przepraszam że tak długo mnie nie było ale miałam dużo spraw na głowie. Ale teraz juz jestem. Piszcie co myślicie w komentarzach. Rozdział nie wyszedł taki jak chciałam no ale trudno. Pamiętajcie KOMENTARZ=MOTYWACJA i szybciej dodany rozdział
niedziela, 26 lipca 2015
Siódemka ,,Sen to kuzyn śmierci"
Ale kogo się doczekałam?? Oczywiście Wrony. Rozejrzał się czy ktoś nie idzie i podszedł. Chciałam szybko odejść, ale złapał mnie za rękę.
-Puść-krzyknęłam
-Posłuchaj mnie-również krzyknął - Albo się ogarniesz i wrócisz do mnie albo tego pożałujesz. Spróbuj komuś powiedzieć a cię zniszczę. -powiedział i jak zauważył Kacpra od razu odszedł. Byłam kompletnie zdziwiona. Przecież skoro całuję się z Klaudią to po co chce być ze mną?? Boje się go. Tak naprawdę nie znam go.
-Czego on chciał??-spytał Kacper
-Nic-powiedziałam spuszczając głowę. Bo co ja mam mu powiedzieć??
-Amanda mów co chciał- powiedział zatrzymując się
-No nic pytał się czy do niego nie wrócę i tyle- czemu ja go okłamuję?? No tak boję się Wrony. Co ja robię ze swoim życiem?
-I tylko to??-spytał
-No tak-powiedziałam. Wróciliśmy do domu. Postanowiłam pomóc cioci posprzątać w dom. Przy okazji zrobiliśmy obiad. O 15:30 wszyscy usiedliśmy do stołu i po skończonym posiłku Kacper pomógł mi pomyć naczynia. Była przy tym kupa śmiechu, choć cały czas myślałam nad słowami wypowiedzianymi przez Andrzeja. Gdy Kacper poszedł na siłownie z chłopakami w ramach treningu, chciałam iść na górę do siebie ale ciocia zatrzymała mnie i zaproponowała wspólne bieganie, oczywiście się zgodziłam i już po 20 minutach biegliśmy sobie parkiem. Nie wiedziałam gdzie biegniemy. Po jakże przyjemnym bieganiu wróciliśmy do domu, poszłam na górę się wykąpać i przebrałam się w to:
-Puść-krzyknęłam
-Posłuchaj mnie-również krzyknął - Albo się ogarniesz i wrócisz do mnie albo tego pożałujesz. Spróbuj komuś powiedzieć a cię zniszczę. -powiedział i jak zauważył Kacpra od razu odszedł. Byłam kompletnie zdziwiona. Przecież skoro całuję się z Klaudią to po co chce być ze mną?? Boje się go. Tak naprawdę nie znam go.
-Czego on chciał??-spytał Kacper
-Nic-powiedziałam spuszczając głowę. Bo co ja mam mu powiedzieć??
-Amanda mów co chciał- powiedział zatrzymując się
-No nic pytał się czy do niego nie wrócę i tyle- czemu ja go okłamuję?? No tak boję się Wrony. Co ja robię ze swoim życiem?
-I tylko to??-spytał
-No tak-powiedziałam. Wróciliśmy do domu. Postanowiłam pomóc cioci posprzątać w dom. Przy okazji zrobiliśmy obiad. O 15:30 wszyscy usiedliśmy do stołu i po skończonym posiłku Kacper pomógł mi pomyć naczynia. Była przy tym kupa śmiechu, choć cały czas myślałam nad słowami wypowiedzianymi przez Andrzeja. Gdy Kacper poszedł na siłownie z chłopakami w ramach treningu, chciałam iść na górę do siebie ale ciocia zatrzymała mnie i zaproponowała wspólne bieganie, oczywiście się zgodziłam i już po 20 minutach biegliśmy sobie parkiem. Nie wiedziałam gdzie biegniemy. Po jakże przyjemnym bieganiu wróciliśmy do domu, poszłam na górę się wykąpać i przebrałam się w to:
Przeglądałam właśnie fb gdy dostałam wiadomość od Klaudii. Nie chciałam z nią pisać ale jej słowa mnie zainteresowały
*Messenger*
-Amanda wiem że jestem skończoną idiotką, ale proszę cię nie wracaj do Andrzeja- napisała.
-Dlaczego??-spytałam, choć i tak nie mam zamiaru z nim być
-Bo nie chce żebyś cierpiała. On jest chory. -napisała
-A ty może normalna?? Wiesz co nie chce mi się z tobą pisać. Zrobię co będe chciała i ci nic do tego-powiedziałam i wyłączyłam jej czat. Siedziałam jeszcze chwileczkę, aż postanowiłam pouczyć się trochę tych kodeksów. Płowy nie znam. Zastanawiam się czy z tego nie zrezygnować. Może znalazłabym jakąś pracę jako kelnerka czy coś. Zeszłam na dół i powiedziałam cioci, która siedziała w salonie że wychodzę na miasto. Szłam tak bez celu. nogi same mnie prowadziły. Znalazłam się w jakimś parku. Usiadłam na ławkę. Widziałam pełno par, tulących się. Nagle ktoś się przysiadł
-Hej-powiedział dość przystojny brunet z pięknymi czekoladowymi oczami
-Cześć-odpowiedziałam
-Co taka piękna dziewczyna robi sama?/-spytał ukazując rząd białych zębów
-Odpoczywa- również się uśmiechnęłam
-Nawet się nie przedstawiłem Matt -powiedział wyciągając w moją stronę rękę
-Amanda -odpowiedziałam i uścisnęłam rękę Matta
-Śliczne imię. Mieszkasz tu?-spytał
-Tak a ty?/-spytałam
-Nie przyjechałem tylko do kumpla. Ma problemy, a tak ogólnie to mieszkam w Łodzi-powiedział
-Dobra miło było ale ja już muszę wracać do domu. Pa-powiedziałam i chciałam wstać ale chłopak pociągnął mnie za rękę, którą wcześniej mocno uciskał Andrzej. Syknęłam z bólu
-Oj przepraszam nie chciałem ale może dasz mi swój numer i umówimy się na kawę czy coś??-spytał
-Jasne, daj wpiszę ci się- powiedziałam. Chłopak podał telefon a ja wpisałam swój numer. Pożegnaliśmy się i odeszłam. Chciałam wrócić do domu ale kompletnie nie wiedziałam gdzie mam iść. Zdałam się na intuicję, niestety ta mnie zawiodła. Dobrą godzinę szukałam drogi aż w końcu znalazłam się na posesji państwa Piechockich
-Jeny Amanda martwiliśmy się. Dlaczego nie odebrałaś?/-spytała ciocia a ja zajrzałam do torebki i wyciągnęłam telefon, zauważyłam że miałam kompletnie wyciszone.
-Przepraszam miałam wyciszony- odparłam wskazując na telefon. Rozmawiałam jeszcze chwile z wujkiem, który powiadomił mnie że jedziemy za dwa dni do Gdańska. Ja do swoich rodziców a Skrzaty na mecz z Lotosem. Cieszyłam się że odwiedzę rodziców, może od nich się w końcu czegoś dowiem albo pamięć mi wróci. Zawsze można marzyć. Wróciłam do ,,swojego" pokoju na zegarku ściennym wybiła 23:00 co mnie bardzo zdziwiło. Poszłam się umyć, potem usiadłam na fotelu i zaczęłam czytać ,,Dziewczyna z zegarem, zamiast serca" Książka wciągnęła mnie niemiłosiernie. Czytałam aż do 2:30. Potem szybko odłożyłam lekturę i chciałam zasnąć, lecz nie było mi to dane. Cały czas myślałam o słowach Andrzeja. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Bałam się go. Bałam się że może mi coś zrobić. W końcu przed 5 udało mi się zasnąć.
Następnego dnia wstałam o 12:03. Tak jestem śpiochem, ale musiałam sie wyspać. Poszłam do łazienki i ubrałam się w to:
Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół. Na lodówce wisiała karteczka ,,Amanda ja wyszłam do pracy a chłopaki do klubu. Zrób sobie śniadanie, ja wrócę około 17:00 wujek o 15:30 a Kacper raczej będzie najwcześniej o 13:45. Do zobaczenia. Kasia" Tak jak napisała ciocia zjadłam śniadanie, czyli płatki z mlekiem. Wyszłam na taras i czytałam moją wczorajszą książkę. Czytałam tak aż przerwał mi dzwonek do drzwi. Niechętnie oderwałam się od lektury i poszłam otworzyć duże drewniane drzwi.
-Po co pukałeś?/-spytałam Kacpra
-Zapomniałem kluczy. -powiedział
-Chcesz coś do jedzenia??-spytałam
-Czytasz w moich myślach-uśmiechnął się
-To co naleśniki??-spytałam
-A umiesz robić??-spytał ze zdziwieniem
-No jasne -zaśmiałam się
-Jejku dziewczyno kocham cię-powiedział na co ja wybuchnęłam śmiechem. Wyjęłam najpotrzebniejsze rzeczy. Oczywiście Kacper wziął mąkę i wysypał pół opakowania na mnie. Musiałam się mu odwdzięczyć, więc wysypałam pozostałą mąkę na niego.
-I teraz nie zrobimy naleśników-powiedziałam
-Czemu??-spytał otrzepując się z mąki
-Nie mamy składników- zaśmiałam się pokazując pusta paczkę po białym proszku
-Zaraz skoczę do sklepu-powiedział i wybiegł, by po 5 minutach wrócić z mąką. Podczas gdy ja robiłam nasz ,,obiad" to Piechocki sprzątał. Śmiesznie to wyglądało. Gdy skończył usiadł do stołu.
-Długo mam czekać?/-spytał
-Jenki jeszcze chwilę. wyjmij talerze-powiedziałam co chłopak od razu to uczynił. Po 10 kolejnych minutach zajadaliśmy się naleśnikami z nutellą. Skromnie mówiąc były przepyszne. Wujka też poczęstowaliśmy. Poszłam do siebie i dostałam sms'a ,,Spotkamy się za 30 minut w kawiarni przy parku??? Matt " odpisałam ,,Jasne". Była 16:20 więc o 16:40 szłam do parku. Znałam już drogę. Weszłam do kawiarni i ujrzałam siedzącego Matta
-Hejka, ślicznie wyglądasz-powiedział
-Dzięki-odpowiedziałam. Po chwili przyszła kelnerka i zamówiliśmy sobie po kawie i cieście. Zaczęliśmy rozmowę. Gdy kelnerka przyniosła nam nasze zamówienia to zajadaliśmy co chwila wybuchając śmiechem. Około 17:30 wyszliśmy na spacer po parku. Świetnie mi sie rozmawiało z Mattem. Do domu wróciłam przed 19:00. Poszłam na górę i nie minęło 5 minut a do mojego pokoju wszedł Kacper
-Nie nauczyli cię pukać???-spytałam
-Oj tam opowiadaj co to za chłopak??-spytał z wielkim bananem na twarzy
-Nie wiem o co ci chodzi-odpowiedziałam
-Nie kłam wiem że spotkałaś się w parku z jakimś gościem-powiedział
-Skąd ty to wiesz??-spytałam
-Czyli jednak. Michał was widział i nie powiem smutny był. Amanda, Michał cię kocha- powiedział Piechocki
-Ale Kacper, ja nie znam dobrze Michała-powiedziałam
-Dobra a co z tym gościem?? Jak ma na imię?/-spytał
-Matt-powiedziałam na co chłopak się trochę zakłopotał
-A jak wygląda?/-spytał
-Jenyś nie ważne. Co ci to tak obchodzi??-spytałam śmiejąc się
-Muszę wiedzieć z kim moja kuzyneczka się spotyka-próbował się zaśmiać ale jakoś sztucznie mu to wyszło. Rozmawialiśmy jeszcze jakieś pół godziny aż wujek przyszedł i kazał nam się spakować bo jutro wyjeżdżamy o 10:30. Nie wiem czy wstanę no ale okey. Wzięłam walizkę ale po chwili zbiegłam na dół
-Wujek a ile tam będziemy??-spytałam
-Chłopaki mają mecz w piątek, czyli za dwa dni. A wyjadą w sobotę wieczorem , a ty jak chcesz możesz zostać dłużej-powiedział
-Dobra ja idę się pakować-powiedziałam i znów wbiegłam do pokoju. Zaczęłam pakowanie. Postanowiłam że zostanę u rodziców na tydzień. Nie będę się martwić Andrzejem. który ciągle siedzi mi w głowie.
-Puk, puk-usłyszałam głos Kacpra
-Czego??-spytałam
-Mogę?/-spytał również
-Jak musisz -odpowiedziałam i po chwili zauważyłam mojego kuzyna -A więc-spytałam
-Założysz jutro pojutrze moją koszulkę na meczu??-spytał ze słodką minką
-Może..-powiedziałam
-Chyba że wolisz Winiara -zaśmiał się
-Chyba wybiorę Michała-odpowiedziałam
-Ok to zadzwonię żeby przyniósł ci koszulkę. Na pewno się uciesz-powiedział i chciał wyjść ale powiedziałam
-Nie, przecież żartuję wezmę twoja koszulkę-powiedziałam
-Nie, weźmiesz Michała. Proszę zrób to dla mnie- Nie ogarniam go. Przecież chwilę wcześniej chciał bym założyła jego koszulkę
-ale chciałeś- nie dokończyłam bo wyszedł. Wróciłam do pakowania. Miałam jedną wielką walizkę i jedną torebkę gdzie była ładowarka i kosmetyczka. Po chwili znów usłyszałam pukanie do drzwi
-Proszę-odpowiedziałam
-Cześć Amanda- powiedział....... Michał
wtorek, 21 lipca 2015
Szóstka ,,Usiądź na chwilę, skup się i posłuchaj. Opowiem ci historię o tym jak przestałam ufać" ~`B.R.O
*Drogi czytelniku. Przeczytaj notatkę pod postem ;) *
-No i co??-spytałam. Było mi to obojętne.
-No i co??-spytałam. Było mi to obojętne.
-Ty serio mówisz o tym tak spokojnie?!
-No tak jenyś chcą być razem to niech sobie są tak? Ja z nim nie jestem -odpowiedziałam
-Ale no-nie dokończył bo mu przerwałam
-Nie uspokój się bo to i tak nic nie da. Idziemy do tego kina i nie zwracaj na nich uwagi-powiedziałam
-Ale no zobacz! Ja tego nie wytrzymam-powiedział
-Daj spokój. Ja tego tak nie przeżywam. Chodźmy-powiedziałam i wyszłam z auta. Szliśmy spokojnie z Michałem w stronę centrum a za nami było słychać
-Amanda zatrzymaj się to nie tak jak myślisz- Michał złapała mnie za rękę co mnie bardzo zdziwiło. Spojrzałam na niego a on tylko się uśmiechnął. Nie wyrywałam ręki, ponieważ czułam się tak dziwnie., Tak jak bym z nim spędziła dużo czasu. To nie jest miłość tylko takie poczucie zrozumienia. Wiesz że możesz mu zaufać że cię wesprze. A może to jednak miłość?? Nie to niemożliwe. Traktuje mnie jak przyjaciółkę i niech tak zostanie. Zanim miał się zacząć nasz film mieliśmy dwie godziny więc postanowiliśmy wybrać się na małe zakupy. Oczywiście co chwilę musieliśmy się zatrzymać bo fanki Michała prosiły o zdjęcie, autografy. W końcu gdy wybił czas na seans poszliśmy szybko omijając wszystkich. Weszliśmy na salę. Wybraliśmy wcześniej że to będzie komedia. Nie pamiętam dokładnie tytułu ale jak na koniec stwierdziliśmy ,,To było chore"
-Może pójdziemy nas jakiś obiad??-spytał po wyjściu z sali kinowej
-No ok -powiedziałam i ruszyliśmy w stronę KFC. Zjedliśmy obiad i w wspaniałej atmosferze wróciliśmy do domu, albo w sumie to najpierw Michał odwiózł mnie do domu, a to co się zdarzyło przed nim. Nie wiem co nami kierowało. Jak tchórz zwiałam. Poszłam od razu do pokoju. Chciałam z kimś pogadać, ale jestem sama. Położyłam się na łóżku, założyłam słuchawki. Chciałabym tak po prostu by pamięć wróciła. Wiedziałabym dużo więcej. Ale czasu nie cofnę. Nagle poczułam jak ktoś dotyka mojego policzka. Momentalnie się zerwałam i wyjęłam słuchawki
-Przestraszyłeś mnie-powiedziałam do Kacpra
-Nie chciałem. A dlaczego płaczesz??-spytał a ja dopiero zauważyłam że po moich policzkach spływają łzy
-Nie ważne -powiedziałam
-Pamiętaj możesz mi powiedzieć-uśmiechnął się
-Wiem ale to i tak nie ma sensu. Nic nie ma sensu. Moje życie nie ma sensu, ale śmierć też nie ma sensu-powiedziałam
-Czyli chodzi o faceta?-spytał
-Nie- odpowiedziałam, choć po części tak
-Widzę przecież że tak-uśmiechnął się. Jak on może być tak pozytywnie nastawiony?? A no tak on nie stracił pamięci.
-Nie chcę o tym gadać-powiedziałam. Ja jestem jakaś nienormalna. Najpierw ryczę że nie mam nikogo a teraz zmywam tego, który chce mi pomóc
-Amanda wiem że jest ci ciężko ale spróbuj powiedzieć na pewno zrobi ci się lepiej-powiedział
-No okey ale obiecaj że nikt sie o tym nie dowie?!
-Tak jest-powiedział
-No bo jechałam z Michałem do kina. Pochodziliśmy, obejrzeliśmy film, zjedliśmy i jak już byliśmy tutaj pod waszym domem to on mnie pocałował. A ja jak idiotka uciekłam. Nie miałam żadnej przyjaciółki z którą mogłabym o tym pogadać-powiedziałam
-A Klaudia?-spytał
-Ona woli lizać się pod centrum z Andrzejem-odpowiedziałam
-Serio?? I ty to widziałaś?? Jak zareagowałaś?? -spytał z wielkimi oczami
-Nie obchodziło mnie to w odróżnieniu od Michała, który się nieźle wściekł
-On cię kocha-powiedział
-Serio?? A w tej bajeczce są smoki?? Bo ja ich nie lubię-powiedziałam. Przegadaliśmy pół nocy. Na sam koniec podziękowałam za to że pomógł i przeprosiłam za to że nie przespał pół nocy, on oczywiście uważał że to nic takiego. Zasnęłam prawie natychmiastowo.
Rano obudziło mnie pukanie do drzwi a w sumie walenie
-Już-powiedziałam i podeszłam do drzwi. Stał tam Kacper
-Ty jeszcze nie ubrana??"-spytał zdziwiony
-A po co miałabym się ubrać??? -spytałam
-Obiecałaś mi że pojedziesz ze mną na trening-powiedział a ja zrobiłam wielkie oczy
-Ja?? Nie-powiedziałam
-Nie pamiętasz?? Ale mnie to nie obchodzi. Ubieraj się masz 20 minut i idziemy na halę. -powiedział i poszedł. Było bardzo ciepło jak na maj, ale ubrałam się tak i uczesałam włosy w kucyka. Lekko tylko musnęłam rzęsy tuszem i trochę pudru na twarz i byłam gotowa. Kacper już czekał na mnie przed domem. W drodze dużo się śmialiśmy ale jak zobaczyłam Michała miałam ochotę zawrócić do domu, w ostatniej chwili Piechocki złapał mnie za rękę i pociągnął do przodu. Weszłam niepewnie na halę. Szybko zajęłam miejsce na trybunach. Wzięłam telefon. Wczoraj z Kacprem ogarnęłam wszystko: fb, instagrama i snapa. Weszłam najpierw na insta. A tam zobaczyłam moje zdjęcie jak śpię z podpisem oczywiście Kacpra ,,Tyle się nagadała a teraz śpi... #naj #kuzyneczka #na #świecie " Myślałam że wybuchnę, ale śmiechem. Ale jak?? Kidy?? I dlaczego on to zrobił?? Nim sie obejrzałam siatkarze się rozciągali, widziałam jak Michał patrzy i specjalnie nie gubiłam jego wzroku. Po 2 godzinnym treningu wyszłam przed hale by poczekać na Kacpra, a kogo się doczekałam???
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam i liczę na wasze opinie w postaci komentarzy bo nie wiem czy mam to pisać czy nie. Może chcecie dłuższe rozdziały bądź krótsze? Albo jeszcze coś co by można było zmienić by umilić wam czytanie ;)
-No ok -powiedziałam i ruszyliśmy w stronę KFC. Zjedliśmy obiad i w wspaniałej atmosferze wróciliśmy do domu, albo w sumie to najpierw Michał odwiózł mnie do domu, a to co się zdarzyło przed nim. Nie wiem co nami kierowało. Jak tchórz zwiałam. Poszłam od razu do pokoju. Chciałam z kimś pogadać, ale jestem sama. Położyłam się na łóżku, założyłam słuchawki. Chciałabym tak po prostu by pamięć wróciła. Wiedziałabym dużo więcej. Ale czasu nie cofnę. Nagle poczułam jak ktoś dotyka mojego policzka. Momentalnie się zerwałam i wyjęłam słuchawki
-Przestraszyłeś mnie-powiedziałam do Kacpra
-Nie chciałem. A dlaczego płaczesz??-spytał a ja dopiero zauważyłam że po moich policzkach spływają łzy
-Nie ważne -powiedziałam
-Pamiętaj możesz mi powiedzieć-uśmiechnął się
-Wiem ale to i tak nie ma sensu. Nic nie ma sensu. Moje życie nie ma sensu, ale śmierć też nie ma sensu-powiedziałam
-Czyli chodzi o faceta?-spytał
-Nie- odpowiedziałam, choć po części tak
-Widzę przecież że tak-uśmiechnął się. Jak on może być tak pozytywnie nastawiony?? A no tak on nie stracił pamięci.
-Nie chcę o tym gadać-powiedziałam. Ja jestem jakaś nienormalna. Najpierw ryczę że nie mam nikogo a teraz zmywam tego, który chce mi pomóc
-Amanda wiem że jest ci ciężko ale spróbuj powiedzieć na pewno zrobi ci się lepiej-powiedział
-No okey ale obiecaj że nikt sie o tym nie dowie?!
-Tak jest-powiedział
-No bo jechałam z Michałem do kina. Pochodziliśmy, obejrzeliśmy film, zjedliśmy i jak już byliśmy tutaj pod waszym domem to on mnie pocałował. A ja jak idiotka uciekłam. Nie miałam żadnej przyjaciółki z którą mogłabym o tym pogadać-powiedziałam
-A Klaudia?-spytał
-Ona woli lizać się pod centrum z Andrzejem-odpowiedziałam
-Serio?? I ty to widziałaś?? Jak zareagowałaś?? -spytał z wielkimi oczami
-Nie obchodziło mnie to w odróżnieniu od Michała, który się nieźle wściekł
-On cię kocha-powiedział
-Serio?? A w tej bajeczce są smoki?? Bo ja ich nie lubię-powiedziałam. Przegadaliśmy pół nocy. Na sam koniec podziękowałam za to że pomógł i przeprosiłam za to że nie przespał pół nocy, on oczywiście uważał że to nic takiego. Zasnęłam prawie natychmiastowo.
Rano obudziło mnie pukanie do drzwi a w sumie walenie
-Już-powiedziałam i podeszłam do drzwi. Stał tam Kacper
-Ty jeszcze nie ubrana??"-spytał zdziwiony
-A po co miałabym się ubrać??? -spytałam
-Obiecałaś mi że pojedziesz ze mną na trening-powiedział a ja zrobiłam wielkie oczy
-Ja?? Nie-powiedziałam
-Nie pamiętasz?? Ale mnie to nie obchodzi. Ubieraj się masz 20 minut i idziemy na halę. -powiedział i poszedł. Było bardzo ciepło jak na maj, ale ubrałam się tak i uczesałam włosy w kucyka. Lekko tylko musnęłam rzęsy tuszem i trochę pudru na twarz i byłam gotowa. Kacper już czekał na mnie przed domem. W drodze dużo się śmialiśmy ale jak zobaczyłam Michała miałam ochotę zawrócić do domu, w ostatniej chwili Piechocki złapał mnie za rękę i pociągnął do przodu. Weszłam niepewnie na halę. Szybko zajęłam miejsce na trybunach. Wzięłam telefon. Wczoraj z Kacprem ogarnęłam wszystko: fb, instagrama i snapa. Weszłam najpierw na insta. A tam zobaczyłam moje zdjęcie jak śpię z podpisem oczywiście Kacpra ,,Tyle się nagadała a teraz śpi... #naj #kuzyneczka #na #świecie " Myślałam że wybuchnę, ale śmiechem. Ale jak?? Kidy?? I dlaczego on to zrobił?? Nim sie obejrzałam siatkarze się rozciągali, widziałam jak Michał patrzy i specjalnie nie gubiłam jego wzroku. Po 2 godzinnym treningu wyszłam przed hale by poczekać na Kacpra, a kogo się doczekałam???
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam i liczę na wasze opinie w postaci komentarzy bo nie wiem czy mam to pisać czy nie. Może chcecie dłuższe rozdziały bądź krótsze? Albo jeszcze coś co by można było zmienić by umilić wam czytanie ;)
poniedziałek, 20 lipca 2015
Piątka ,,Nie bądź kimś dla kogoś. Bądź sobą dla siebie" ~`Sulin
Nic nie rozumiem. Naprawdę. Czemu Andrzej wyszedł i nie próbował się tłumaczyć?? O co tu chodzi?? Z rozmyśleń wyrwał mnie Michał
-Spokojnie nie wiem dlaczego ci tak powiedział. Ale dowiem się- powiedział. Porozmawialiśmy a w sumie to on mi opowiadał. Nie miałam pojęcia komu ufać. Co robić. Trzy dni minęły zanim się obejrzałam. Oprócz Michała tylko wujek, ciocia przyjechała moja mama z tatą i siostrą. Nie pamiętam ich. Pytałam się co wiedzą o mnie i o Andrzeju lecz nie chcieli mi nic powiedzieć. Nie rozumiem co tu się dzieje. ?! Po wyjściu ze szpitala miałam wrócić do Gdańska ale jakoś nie chciałam więc wujek zaproponował żebym przez jakiś czas zamieszkała u nich. Pewnie się zastanawiacie dlaczego nie mogę mieszkać u siebie? Lekarze mówili że to zły pomysł itp itd. Sami wiecie jacy oni są. Po przyjechaniu do domu państwa Piechockich wujek zaprowadził mnie na górę gdzie miałabym nocować. Potem pojechaliśmy po moje rzeczy. Parę ubrań i najpotrzebniejsze rzeczy. Było już późno więc wzięłam piżamę i poszłam do łazienki się wykąpać a potem spać. Zasnęłam prawie natychmiastowo.
Obudziłam się około 10:05. Ogarnęłam się, ubrałam. Zeszłam na dół ponieważ usłyszałam głos cioci.
-Tak??-spytałam wchodząc do kuchni gdzie akurat się znajdowała
-No chodź kochana na śniadanie-powiedziała z wielkim uśmiechem
-Ja naprawdę dziękuję nie jestem głodna- odpowiedziałam zupełnie szczerze
-Oj nie masz zjeść i koniec kropka. To są twoje ulubione naleśniki.-powiedziała. Dla świętego spokoju usiadłam i stwierdziłam
-Jenki jakie pyszne- rozmarzyłam się
-A widzisz-uśmiechnęła się. Zjadłyśmy śniadanie śmiejąc się i rozmawiając. Potem ciocia powiedziała że musi iść do pracy, a jak ja chcę to mogę iść na halę za rogiem. W sumie pomyślałam czemu nie?? Po co mam siedzieć w domu?? Wyszłam od razu z ciocią. Na hali od razu wpadłam na jednego z siatkarzy. Nie wiem kim był ale uderzył we mnie z wielkim przytupem
-Jak łazisz?? -spytałam nieźle wkurzona podnosząc się z ziemi
-Oj przepraszam nic ci nie jest?? Amanda??-spytał. Gościa kompletnie nie znam choć po wzroście można jedno wywnioskować
-Tak-powiedziałam, podniosłam się i chciałam odejść jednak ten złapał mnie za rękę
-Hej, to ja Facu. Nie poznajesz?? -spytał jak sam się przedstawił Facu
-Yyyy nie- odwróciłam się i zauważyłam Michała , który akurat szedł w moją stronę
-O hejka Amanda-przywitał się buziakiem w policzka
-Cześć-odpowiedziałam
-Co ty tutaj robisz??-spytał
-No nudziło mi się w domu i ciocia powiedziała że mogę iść na halę. Więc przyszłam -uśmiechnęłam się
-No i prawidłowo - powiedział i zwrócił się do tego.... no..... Facu czy jakoś tak -A ty co tak stoisz??- zapytał
-No bo ona udaje że mnie nie zna bo na nia wpadłem -oburzył się. Serio?? Chyba nie jest zbyt inteligentny
-Jejku Conte ty nic nie wiesz?? Opowiem ci po treningu a teraz chodźcie bo się spóźnimy-powiedział i razem poszliśmy ja oczywiście na trybuny. Przesiedziałam cały ich trening. Widziałam także Andrzeja, który co chwila patrzył się w moją stronę. A ja jak głupia się odwracałam. To jest wszystko chore. Dlaczego ja? I nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła. To był Falasca
-Amanda choć pomożesz-powiedział
-Ok-i zeszłam nie wiedząc co mnie czeka
-To weź choć chwilę poodbijaj z Kłosem bo jak zwykle nikt z nim nie chce ćwiczyć-powiedział
-Ale ja nie umiem grać-powiedziałam
-To co że masz amnezję talent na pewno masz tylko ci się nie chce a teraz do roboty-powiedział
-Nie ja wychodzę -powiedziałam
-Amanda nie idź. To tylko chwila ćwiczeń. Ja wiem że Karola nikt nie lubi ale bez przesady-powiedział wujek. Ale jak on tutaj?? Co jakieś paranolomal activity ?
-Ja nie umiem-powiedziałam
-No weź Amanda. -mówił Karol. Dobrze zapamiętałam??
--Ale chwilę-powiedziałam na co tylko reszta pokiwała głową. Zaczęłam odbijać z Karolem. Już wiem dlaczego nikt z nim nie chce odbijać. Cały czas tylko się śmieje i wali żartami, ale w sumie było fajnie. Po skończeniu odbijania, chłopcy grali taki mini meczyk. Miło się ich oglądało. Ja miałam z fizioterapeutą wytypować takiego MVP. Czy jakoś tak. Oni mi wszystko wytłumaczyli. Po skończonym treningu fizioterapeuta ogłosił no tego MVP. Oczywiście wcześniej ustalając to ze mną. Pewnie jesteście ciekawi kto to?? No to wam powiem że tym zawodnikiem został siatkarz z numerem 2. Pamiętam że na imię ma Mariusz ale nic poza tym. Wróciłam z wujkiem do domu i zadzwonił mój telefon do którego ni jak nie mogłam się przyzwyczaić.
-Halo??-spytałam
-No hejka to ja Michał dałabyś się wyrwać do kina albo jak wolisz to zakupy-powiedział
-Chyba nie-odpowiedziałam
-No dawaj. Wiem że nie chce ci się siedzieć w domu. To co kino czy zakupy??-spytał
-W takim razie to kino, ale możemy pochodzić po sklepach- powiedziałam
-No ok czyli za 30 minut podjadę do twojego wujka. Pasi?/-spytał
-Jasne-odpowiedziałam i się rozłączyłam. Powiedziałam wujkowi że idę z Michałem na co on si ę bardzo ucieszył. Do kina ubrałam się tak i oczywiście moje czarne okulary, które mi się strasznie podobały.
-Hej-powiedział Michał gdy wsiadałam do jego Audi
-Cześć-powiedziałam i ruszyliśmy. Michał zaczął śpiewać piosenki z radia więc ja też. Czemu nie?? Gdy dotarliśmy pod centrum gdzie było kino Michał się nieźle wkurzył
-Co ten debil wyprawia??-spytał
-Kto??-spytałam zdziwiona
-Andrzej-odpowiedział a ja spojrzałam przed siebie i widziałam go całującego się z niby moją przyjaciółką.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam <3 wiem że dawno nic nie pisałam i wgl, ale brak czasu. Rozdział według mnie beznadziejny i o niczym ale czekam na wasze opinie
-Spokojnie nie wiem dlaczego ci tak powiedział. Ale dowiem się- powiedział. Porozmawialiśmy a w sumie to on mi opowiadał. Nie miałam pojęcia komu ufać. Co robić. Trzy dni minęły zanim się obejrzałam. Oprócz Michała tylko wujek, ciocia przyjechała moja mama z tatą i siostrą. Nie pamiętam ich. Pytałam się co wiedzą o mnie i o Andrzeju lecz nie chcieli mi nic powiedzieć. Nie rozumiem co tu się dzieje. ?! Po wyjściu ze szpitala miałam wrócić do Gdańska ale jakoś nie chciałam więc wujek zaproponował żebym przez jakiś czas zamieszkała u nich. Pewnie się zastanawiacie dlaczego nie mogę mieszkać u siebie? Lekarze mówili że to zły pomysł itp itd. Sami wiecie jacy oni są. Po przyjechaniu do domu państwa Piechockich wujek zaprowadził mnie na górę gdzie miałabym nocować. Potem pojechaliśmy po moje rzeczy. Parę ubrań i najpotrzebniejsze rzeczy. Było już późno więc wzięłam piżamę i poszłam do łazienki się wykąpać a potem spać. Zasnęłam prawie natychmiastowo.
Obudziłam się około 10:05. Ogarnęłam się, ubrałam. Zeszłam na dół ponieważ usłyszałam głos cioci.
-Tak??-spytałam wchodząc do kuchni gdzie akurat się znajdowała
-No chodź kochana na śniadanie-powiedziała z wielkim uśmiechem
-Ja naprawdę dziękuję nie jestem głodna- odpowiedziałam zupełnie szczerze
-Oj nie masz zjeść i koniec kropka. To są twoje ulubione naleśniki.-powiedziała. Dla świętego spokoju usiadłam i stwierdziłam
-Jenki jakie pyszne- rozmarzyłam się
-A widzisz-uśmiechnęła się. Zjadłyśmy śniadanie śmiejąc się i rozmawiając. Potem ciocia powiedziała że musi iść do pracy, a jak ja chcę to mogę iść na halę za rogiem. W sumie pomyślałam czemu nie?? Po co mam siedzieć w domu?? Wyszłam od razu z ciocią. Na hali od razu wpadłam na jednego z siatkarzy. Nie wiem kim był ale uderzył we mnie z wielkim przytupem
-Jak łazisz?? -spytałam nieźle wkurzona podnosząc się z ziemi
-Oj przepraszam nic ci nie jest?? Amanda??-spytał. Gościa kompletnie nie znam choć po wzroście można jedno wywnioskować
-Tak-powiedziałam, podniosłam się i chciałam odejść jednak ten złapał mnie za rękę
-Hej, to ja Facu. Nie poznajesz?? -spytał jak sam się przedstawił Facu
-Yyyy nie- odwróciłam się i zauważyłam Michała , który akurat szedł w moją stronę
-O hejka Amanda-przywitał się buziakiem w policzka
-Cześć-odpowiedziałam
-Co ty tutaj robisz??-spytał
-No nudziło mi się w domu i ciocia powiedziała że mogę iść na halę. Więc przyszłam -uśmiechnęłam się
-No i prawidłowo - powiedział i zwrócił się do tego.... no..... Facu czy jakoś tak -A ty co tak stoisz??- zapytał
-No bo ona udaje że mnie nie zna bo na nia wpadłem -oburzył się. Serio?? Chyba nie jest zbyt inteligentny
-Jejku Conte ty nic nie wiesz?? Opowiem ci po treningu a teraz chodźcie bo się spóźnimy-powiedział i razem poszliśmy ja oczywiście na trybuny. Przesiedziałam cały ich trening. Widziałam także Andrzeja, który co chwila patrzył się w moją stronę. A ja jak głupia się odwracałam. To jest wszystko chore. Dlaczego ja? I nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła. To był Falasca
-Amanda choć pomożesz-powiedział
-Ok-i zeszłam nie wiedząc co mnie czeka
-To weź choć chwilę poodbijaj z Kłosem bo jak zwykle nikt z nim nie chce ćwiczyć-powiedział
-Ale ja nie umiem grać-powiedziałam
-To co że masz amnezję talent na pewno masz tylko ci się nie chce a teraz do roboty-powiedział
-Nie ja wychodzę -powiedziałam
-Amanda nie idź. To tylko chwila ćwiczeń. Ja wiem że Karola nikt nie lubi ale bez przesady-powiedział wujek. Ale jak on tutaj?? Co jakieś paranolomal activity ?
-Ja nie umiem-powiedziałam
-No weź Amanda. -mówił Karol. Dobrze zapamiętałam??
--Ale chwilę-powiedziałam na co tylko reszta pokiwała głową. Zaczęłam odbijać z Karolem. Już wiem dlaczego nikt z nim nie chce odbijać. Cały czas tylko się śmieje i wali żartami, ale w sumie było fajnie. Po skończeniu odbijania, chłopcy grali taki mini meczyk. Miło się ich oglądało. Ja miałam z fizioterapeutą wytypować takiego MVP. Czy jakoś tak. Oni mi wszystko wytłumaczyli. Po skończonym treningu fizioterapeuta ogłosił no tego MVP. Oczywiście wcześniej ustalając to ze mną. Pewnie jesteście ciekawi kto to?? No to wam powiem że tym zawodnikiem został siatkarz z numerem 2. Pamiętam że na imię ma Mariusz ale nic poza tym. Wróciłam z wujkiem do domu i zadzwonił mój telefon do którego ni jak nie mogłam się przyzwyczaić.
-Halo??-spytałam
-No hejka to ja Michał dałabyś się wyrwać do kina albo jak wolisz to zakupy-powiedział
-Chyba nie-odpowiedziałam
-No dawaj. Wiem że nie chce ci się siedzieć w domu. To co kino czy zakupy??-spytał
-W takim razie to kino, ale możemy pochodzić po sklepach- powiedziałam
-No ok czyli za 30 minut podjadę do twojego wujka. Pasi?/-spytał
-Jasne-odpowiedziałam i się rozłączyłam. Powiedziałam wujkowi że idę z Michałem na co on si ę bardzo ucieszył. Do kina ubrałam się tak i oczywiście moje czarne okulary, które mi się strasznie podobały.
-Hej-powiedział Michał gdy wsiadałam do jego Audi
-Cześć-powiedziałam i ruszyliśmy. Michał zaczął śpiewać piosenki z radia więc ja też. Czemu nie?? Gdy dotarliśmy pod centrum gdzie było kino Michał się nieźle wkurzył
-Co ten debil wyprawia??-spytał
-Kto??-spytałam zdziwiona
-Andrzej-odpowiedział a ja spojrzałam przed siebie i widziałam go całującego się z niby moją przyjaciółką.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam <3 wiem że dawno nic nie pisałam i wgl, ale brak czasu. Rozdział według mnie beznadziejny i o niczym ale czekam na wasze opinie
wtorek, 14 lipca 2015
Czwórka ,,Kłamstwo kłóci się z prawdą. Życie z śmiercią. A ja z tobą"
Serio??? Taki facet mógłby być ze mną?? Nie wiem jaka byłam kiedyś. Właściwie nie wiem nic. W mojej głowie pojawiło się jedno zdanie ,,Andrzej mało krzywdy jej wyrządziłeś??" Skoro byłam z nim i byłam szczęśliwa to nie powinna tak mówić jak byłam z nim szczęśliwa. Po 15 minutach gdy opowiadali mi jak było kiedyś to ten Andrzej. ciągle nie mogłam się przyzwyczaić że taki przystojniak się we mnie zakochał. Oznajmili że muszą jechać bo Klaudia ma jakieś spotkanie a Andrzej trening. Zostałam sama. Nagle zobaczyłam telefon, który leży obok mnie. Był zablokowany, ale nie wiem skąd znałam kod i za pierwszym razem go odblokowałam. Czyżbym zaczęła odzyskiwać pamięć??? Boże jak ja bym chciała. Przeglądałam zdjęcia. Nie mogłam w to uwierzyć. Tam były jakieś żyletki. Dziewczyny, które się tną. Spojrzałam odruchowo na nadgarstki i zobaczyłam rany, chyba nawet świeże. Nic nie rozumiałam bo skoro miałam kochającego chłopaka to czemu się cięłam ? Po półgodzinnym przeglądaniu zdjęć chciałam zobaczyć sms'y ale ktoś wszedł. Jak się okazało to był mój wujek
-Amandziu jak się czujesz??- spytał a ja nie wiedziałam co powiedzieć. Bo co mam powiedzieć facetowi, którego nie pamiętam?/
-Dobrze- odpowiedziałam niepewnie
-Masz teraz przymusowy urlop zdrowotny - powiedział
-Mhhmmm- powiedziałam
-Ej, co jest??-spytał
-No no bo ja.... ja nic nie pamiętam -powiedziałam
-Ale jak to??
-No nie wiem, ja nawet nie wiem kim pan jest-powiedziałam
-Nie pan tylko wujek Konrad -powiedział z uśmiechem
-No dobrze-powiedziałam. Wujek też mi trochę opowiedział. Jak byłam mała itp. W końcu jednak stwierdził że musi już iść. Tak więc pożegnałam się z nim a on jeszcze przed wyjściem spytał
-Michał się martwił. Wiem że nie pamiętasz ale on jest naprawdę fajny i mogłabyś z nim spróbować-powiedział i wyszedł. Teraz to już w ogóle nic nie rozumiałam czyżby wujek nie wiedział że jestem z Andrzejem??? Po wyjściu wujka przyszedł lekarz. Zabrał mnie na badania a po otrzymaniu wyników przyszedł do mnie i powiedział
-Wszystko jest dobrze oprócz tego zaniku. Nie rozumiem tego jak to się mogło stać że wszystko zapomniałaś skoro twoja głowa jest w porządku. Nie przypominasz sobie żadnych ostatnich wspomnień, które były niemiłe albo coś w tym stylu??- spytał
-Panie doktorze-westchnęłam-ja nic nie pamiętam -powiedziałam
-No dobrze zostanie pani u nas jeszcze 3 dni i będzie pani mogła wracać do domu-powiedział
-A pamięć mi wróci??-spytałam
-To zależy. Ale myślę że po max miesiącu powinna wracać. Dobrze a teraz przepraszam i muszę już lecieć. /Do widzenia -powiedział i nieczekając na odpowiedź wyszedł z sali. Spojrzałam na telefon była 18:05. Moja głowa już nie bolała. Nudziło mi się i wtedy postanowiłam przeczytać wiadomości na telefonie. Trochę ich było zaczęłam od Klaudii. Po ich przeczytaniu nic nie rozumiałam. Tam było że nie mam się czym martwić, Andrzej jest debilem skoro odszedł. /dalej to nawet siły nie mam by to wymówić. koniecznie muszę z nią pogadać i jak na zawołanie weszła do szpitalnego pomieszczenia gdzie leżałam
-Cześć kochana mam dla ciebie różne smakołyki co byś z głodu mi nie umarła.Andrzej ma przyjechać za jakieś 30 minut. -powiedziała i dała mi bułkę a resztę rzeczy postawiła na stoliku
-Dziękuje, ale nie wiem czy moge- powiedziałam
-Możesz rozmawiałam z lekarzem i ponoć za 3 dni wychodzisz. -powiedziała siadając na łóżku
-No tak, ale wytłumacz mi jedno-powiedziałam
-Co??- spytała
-Czy wujek Konrad jak dobrze pamiętam wie o tym że jestem z Andrzejem?- spytałam
-Nie bo nie chciałaś żeby wiedział-odpowiedziała
-A dlaczego ja się cięłam??-spytałam
-Cięłaś się??-spytała ale coś i tak tu jest nie tak. Pytałam ją jeszcze o różne rzeczy. Potem przyszedł Andrzej opowiadał mi o nas, jak się poznaliśmy i wszystko z najmniejszymi szczegółami, nawet powiedział że ma jakieś zdjęcia. I wtedy przypomniało mi się że kiedyś paliłam zdjęcia. Na balkonie, w domu, ze łzami w oczach. Ale nic więcej nie pamiętałam, nie pamiętałam jakie zdjęcia i dlaczego je spaliłam. Jakoś po 21 wyszli, a ja poszłam się umyć i spać. Byłam wykończona, sama nie wiem czym, myśli nie dawały mi zasnąć i wtedy usłyszałam sygnał mojego telefonu. Wzięłam go do ręki, odblokowałam i zobaczyłam sms'a od jakiegoś Michała, może to był ten o którym mówił wujek. Wiadomość brzmiała ,,Hejka Amanda, przepraszam jeśli przeszkadzam, ale nie mogę przestać o tobie myśleć. W kinie było super myślę że to powtórzymy jak tylko wyjdziesz ze szpitala. Jutro do ciebie wpadnę pomiędzy 9-10 " odpisałam ,,Możesz przyjechać i trochę mi poprzypominasz" odpisałam i odpłynęłam w krainę Morfeusza
Rano obudziłam się chwilę przed 9:00. Usiadłam na łóżku, wzięłam telefon i znów go przeglądałam. Sama nie wiem po co. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, myślałam że to ten Michał, ale to była pielęgniarka przynosząc mi śniadanie. Podziękowałam a ona wyszła. Spokojnie jadłam kaszę mannę z jakimś czymś nawet nie wiem co to było. Usłyszałam ponowne pukanie do drzwi, tym razem się nie pomyliłam i wszedł wysoki szatyn o jeszcze piękniejszych oczach. Miałam przeczucie że to ten Michał.
-No hejka jak pisałem tak jestem-powiedział i dał mi buziaka w czoło. Zrobiło mi się tak cieplutko tam w środku gdzie ponoć jest serce.
-Hej-odpowiedziałam
-No więc co chcesz wiedzieć??-spytał biorąc krzesło bliżej łóżka
-Najpierw to czy ja mam chłopaka??-spytałam bo to pytanie nie dawało mi spokoju. Michał chwilę się zastanawiał, lecz po chwili odparł z uśmiechem
-Nie odkąd tu przyjechałaś jesteś sama-powiedział
-Ale Klaudii mówiła że ja jestem od 4 lat z Andrzejem-powiedziałam
-Nie to nie możliwe on przyjechał jakiś tydzień temu a ty mieszkasz tu od ponad roku sam. A z tego co ja wiem to Andrzej chodził z jakąś Mają, ale zerwał z nią kontakt jak wrócił do Polski- nie wiedziałam co ma o tym myśleć. Po co Klaudia z Andrzejem mieliby kłamać?? Ale z drugiej strony po co Michał miałby to robić??? Nic nie rozumiem. Jak ja bym chciała odzyskać pamięć. Czy o tak wiele proszę?? Michał wydaje się być bardzo wiarygodny, ale ponoć Andrzej ma nasze zdjęcia i to mnóstwo. Nagle drzwi do sali się otworzyły i ujrzałam Andrzeja
-co ty tu robisz??-spytał tak jakby speszony Andrzej
-Nie widać. Czemu ją okłamujesz??-spytał a Andrzej tylko trzasnął drzwiami i wyszedł
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czytasz=Komentujesz=MOTYWUJESZ
Zapraszam na czwórkę i zachęcam do komentowania ;)
-No dobrze zostanie pani u nas jeszcze 3 dni i będzie pani mogła wracać do domu-powiedział
-A pamięć mi wróci??-spytałam
-To zależy. Ale myślę że po max miesiącu powinna wracać. Dobrze a teraz przepraszam i muszę już lecieć. /Do widzenia -powiedział i nieczekając na odpowiedź wyszedł z sali. Spojrzałam na telefon była 18:05. Moja głowa już nie bolała. Nudziło mi się i wtedy postanowiłam przeczytać wiadomości na telefonie. Trochę ich było zaczęłam od Klaudii. Po ich przeczytaniu nic nie rozumiałam. Tam było że nie mam się czym martwić, Andrzej jest debilem skoro odszedł. /dalej to nawet siły nie mam by to wymówić. koniecznie muszę z nią pogadać i jak na zawołanie weszła do szpitalnego pomieszczenia gdzie leżałam
-Cześć kochana mam dla ciebie różne smakołyki co byś z głodu mi nie umarła.Andrzej ma przyjechać za jakieś 30 minut. -powiedziała i dała mi bułkę a resztę rzeczy postawiła na stoliku
-Dziękuje, ale nie wiem czy moge- powiedziałam
-Możesz rozmawiałam z lekarzem i ponoć za 3 dni wychodzisz. -powiedziała siadając na łóżku
-No tak, ale wytłumacz mi jedno-powiedziałam
-Co??- spytała
-Czy wujek Konrad jak dobrze pamiętam wie o tym że jestem z Andrzejem?- spytałam
-Nie bo nie chciałaś żeby wiedział-odpowiedziała
-A dlaczego ja się cięłam??-spytałam
-Cięłaś się??-spytała ale coś i tak tu jest nie tak. Pytałam ją jeszcze o różne rzeczy. Potem przyszedł Andrzej opowiadał mi o nas, jak się poznaliśmy i wszystko z najmniejszymi szczegółami, nawet powiedział że ma jakieś zdjęcia. I wtedy przypomniało mi się że kiedyś paliłam zdjęcia. Na balkonie, w domu, ze łzami w oczach. Ale nic więcej nie pamiętałam, nie pamiętałam jakie zdjęcia i dlaczego je spaliłam. Jakoś po 21 wyszli, a ja poszłam się umyć i spać. Byłam wykończona, sama nie wiem czym, myśli nie dawały mi zasnąć i wtedy usłyszałam sygnał mojego telefonu. Wzięłam go do ręki, odblokowałam i zobaczyłam sms'a od jakiegoś Michała, może to był ten o którym mówił wujek. Wiadomość brzmiała ,,Hejka Amanda, przepraszam jeśli przeszkadzam, ale nie mogę przestać o tobie myśleć. W kinie było super myślę że to powtórzymy jak tylko wyjdziesz ze szpitala. Jutro do ciebie wpadnę pomiędzy 9-10 " odpisałam ,,Możesz przyjechać i trochę mi poprzypominasz" odpisałam i odpłynęłam w krainę Morfeusza
Rano obudziłam się chwilę przed 9:00. Usiadłam na łóżku, wzięłam telefon i znów go przeglądałam. Sama nie wiem po co. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, myślałam że to ten Michał, ale to była pielęgniarka przynosząc mi śniadanie. Podziękowałam a ona wyszła. Spokojnie jadłam kaszę mannę z jakimś czymś nawet nie wiem co to było. Usłyszałam ponowne pukanie do drzwi, tym razem się nie pomyliłam i wszedł wysoki szatyn o jeszcze piękniejszych oczach. Miałam przeczucie że to ten Michał.
-No hejka jak pisałem tak jestem-powiedział i dał mi buziaka w czoło. Zrobiło mi się tak cieplutko tam w środku gdzie ponoć jest serce.
-Hej-odpowiedziałam
-No więc co chcesz wiedzieć??-spytał biorąc krzesło bliżej łóżka
-Najpierw to czy ja mam chłopaka??-spytałam bo to pytanie nie dawało mi spokoju. Michał chwilę się zastanawiał, lecz po chwili odparł z uśmiechem
-Nie odkąd tu przyjechałaś jesteś sama-powiedział
-Ale Klaudii mówiła że ja jestem od 4 lat z Andrzejem-powiedziałam
-Nie to nie możliwe on przyjechał jakiś tydzień temu a ty mieszkasz tu od ponad roku sam. A z tego co ja wiem to Andrzej chodził z jakąś Mają, ale zerwał z nią kontakt jak wrócił do Polski- nie wiedziałam co ma o tym myśleć. Po co Klaudia z Andrzejem mieliby kłamać?? Ale z drugiej strony po co Michał miałby to robić??? Nic nie rozumiem. Jak ja bym chciała odzyskać pamięć. Czy o tak wiele proszę?? Michał wydaje się być bardzo wiarygodny, ale ponoć Andrzej ma nasze zdjęcia i to mnóstwo. Nagle drzwi do sali się otworzyły i ujrzałam Andrzeja
-co ty tu robisz??-spytał tak jakby speszony Andrzej
-Nie widać. Czemu ją okłamujesz??-spytał a Andrzej tylko trzasnął drzwiami i wyszedł
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czytasz=Komentujesz=MOTYWUJESZ
Zapraszam na czwórkę i zachęcam do komentowania ;)
niedziela, 12 lipca 2015
Trójka ,,Między prawdą a kłamstwem jest klucz do odpowiedzi " ~`Sulin
-Michał co ty tu robisz???- spytałam zdziwiona
-Proszę to dla ciebie- powiedział nawet nie odpowiadając na moje pytanie
-Ale za co to??- dalej dopytywałam
-Dziękuje ci za tą sprawę- powiedział
-No dziękuje ale nie musiałeś- powiedziałam z wymuszonym uśmiechem
-A może dasz się namówić na jakąś kawę może kino??- spytał
-No nie wiem mam dużo pracy- oczywiście skłamałam bo zawsze po pracy się nudzę a w ostatnim czasie to nawet bardzo
-Przecież wiem że nie masz. Daj się skusić na kino za dwie godziny leci fajny film- mówił dalej
-No dobra niech ci będzie- powiedziałam
-Ok to podjadę po ciebie o tej 16:30 - powiedział
-No dobrze to do zobaczenia - powiedziałam
-Pa- powiedział i poszedł ja tez postanowiłam jechać do domu. Zabrałam torebkę i poszłam w stronę auta. Nie mogłam go w ogóle odpalić. Postanowiłam że go zostawię i pojadę busem. Jak zwykle na moja szczęście najbliższy autobus był za dwie godziny. Postanowiłam że przejdę te 5km. Jednak po niecałych paru minutach podjechał Wlazły
-Hej Amanda ty na pieszo?/- spytał
-Hej no widzisz auto mi się zepsuło a autobus mam za dwie godziny także idę piechty -powiedziałam
-No to wsiadaj nie będziesz szła tyle podwiozę- powiedział
-Nie nie chcę robić kłopotu- powiedziałam
-Ale nie przesadzaj to nie kłopot, tylko zaszczyt podwieźć koleżankę z pracy- uśmiechnął się
-Dzięki- powiedziałam i wsiadłam. Po parunastu minutach jazdy w miłej atmosferze Mariusz podwiózł mnie pod sam blok. Wróciłam do domu, zrobiłam sobie obiad i po jego zjedzeniu zauważyłam że zostało mi 15 minut. szybko poszłam do pokoju i wybrałam pierwsze lepsze ciuchy. Oczywiście nie mogło zabraknąć bluzy
-Proszę to dla ciebie- powiedział nawet nie odpowiadając na moje pytanie
-Ale za co to??- dalej dopytywałam
-Dziękuje ci za tą sprawę- powiedział
-No dziękuje ale nie musiałeś- powiedziałam z wymuszonym uśmiechem
-A może dasz się namówić na jakąś kawę może kino??- spytał
-No nie wiem mam dużo pracy- oczywiście skłamałam bo zawsze po pracy się nudzę a w ostatnim czasie to nawet bardzo
-Przecież wiem że nie masz. Daj się skusić na kino za dwie godziny leci fajny film- mówił dalej
-No dobra niech ci będzie- powiedziałam
-Ok to podjadę po ciebie o tej 16:30 - powiedział
-No dobrze to do zobaczenia - powiedziałam
-Pa- powiedział i poszedł ja tez postanowiłam jechać do domu. Zabrałam torebkę i poszłam w stronę auta. Nie mogłam go w ogóle odpalić. Postanowiłam że go zostawię i pojadę busem. Jak zwykle na moja szczęście najbliższy autobus był za dwie godziny. Postanowiłam że przejdę te 5km. Jednak po niecałych paru minutach podjechał Wlazły
-Hej Amanda ty na pieszo?/- spytał
-Hej no widzisz auto mi się zepsuło a autobus mam za dwie godziny także idę piechty -powiedziałam
-No to wsiadaj nie będziesz szła tyle podwiozę- powiedział
-Nie nie chcę robić kłopotu- powiedziałam
-Ale nie przesadzaj to nie kłopot, tylko zaszczyt podwieźć koleżankę z pracy- uśmiechnął się
Nie malowałam się . No bo po co?? to tylko kino. Gdy zobaczyłam że Michał przyjechał przed blok. Ubrałam buty i zeszłam na dół.
-MM ładnie wyglądasz - powiedział
-Ty też niczego sobie- powiedziałam i ruszyliśmy. Jechaliśmy ciągle o czymś gadając. Dojechaliśmy pod galerię a z niej poszliśmy do kina. Zajęliśmy swoje miejsce a gdy ja zobaczyłam tytuł filmu ,,Gwiazd naszych wina" Spojrzałam na /Michała, który tylko z uśmiechem wzruszył ramionami. Już kiedyś oglądałam ten film, ale jak zwykle musiałam się znów popłakać. Po filmie Michał zaciągnął mnie jeszcze do KFC. Zjedliśmy qurito po czym on odwiózł ,mnie do domu. Weszłam na to 4 piętro i zobaczyłam czekającą pod drzwiami Klaudię.
-A ty gdzie się szlajasz?? Jakaś randeczka??- spytała śmiesznie poruszając brwiami
-Ja i randka??/ Nie po prostu byłam w kinie- powiedziałam wpuszczając przyjaciółkę do środka
-Ale na pewno sama w tym kinie nie byłaś- skierowałyśmy się do salonu
-Może tak może nie- uśmiechnęłam się
-Kim jest ten szczęściarz??- spytała
-Przestań to zwykłe spotkanie koleżeńskie- powiedziałam
-No dawaj mów kto to
-Jenyś Michał ale nie snuj żadnych planów bo to i tak nic z tego nie będzie- powiedziałam
-Amanda przestań w końcu mówić że nic z tego nie będzie. Spróbuj to nic nie kosztuje.
-A właśnie że tak. Nie mam zamiaru znów cierpieć przez nich- mówiłam
-Ale z góry już zakładasz że cię zrani a może właśnie będzie ten magiczny happy end??
-To nie bajka- mówiłam
-Spróbuj a za parę lat będziecie szczęśliwą rodzinką z dziećmi - powiedziała
-A czy w tej bajce były smoki?/- spytałam podirytowana
-Amanda spróbuj o to cię proszę. Ja już lecę. Trzymaj się papatki- powiedziała i wyszła. Była 21;00 a ja jutro muszę być na 7 na przystanku. Więc nastawiłam budzik na 6 poszłam się umyć i spać.
Rano obudziłam się i poszłam od razu do łazienki. Z tego względu że nie idę tam jako prawniczka ubrałam
Włosy zostawiłam w nieładzie, zabrałam torebkę i laptopa. Wyszłam na przystanek. Po chwili nadjechał i wsiadłam płacąc wcześniej za bilet. Dotarłam nim jakieś 200 metrów od hali. Szłam saperkiem bo miałam jeszcze niecałą godzinę a w sumie 35minut. Weszłam na halę skierowałam się do pokoju by zrobić sobie jeszcze kawę i usiadłam pijąc ją aż wybiła 7:55 poszłam na salę. Siatkarze już się rozgrzewali. Ominęłam ich jak mogłam ale mój wzrok stanął na ponad dwumetrowym niebieskookim siatkarzem. Pewnie się domyślacie kto to jest. Jednak już po chwili poszłam na krzesełko koło Miguela ten tylko się uśmiechnął. Trening się zaczął się i po trzech godzinach się skończył. Udałam się pośpiesznie do pokoju by wydrukować kolejne materiały. Zaniosłam je wujkowi i wyszłam. Zadzwoniłam do mechanika, z którym byłam wcześniej umówiona. Przyjechał po 5 minutach i zajął się autem. Gdy je naprawiał zauważyłam że patrzy się na mnie Michał, Conte i on. Nie zwracając na nich większej uwagi przyglądałam się mechanikowi. Po godzinie moje auto chodziło jak dawniej. Zapłaciłam mechanikowi pożegnałam się i pojechałam do domu. Po drodze wstąpiłam jeszcze do marketu. Wzięłam najpotrzebniejsze artykuły i udałam się do kasy. Wchodząc po schodach jakiś facet popchnął mnie że upadłam i rozbiłam sobie głowę. Usłyszałam tylko głupie
-Przepraszam- i zemdlałam.
Obudziłam się chyba w szpitalu. Chciałam się podnieść ale strasznie zabolała mnie głowa. Nic nie pamiętałam oprócz wypadku. Kompletna pustka. próbowałam sobie coś przypomnieć i wtedy nachylił się nade mną jakiś na oko 2 metrowy chłopak niebieskie oczy. Nie miałam pojęcia kto to, ale też nie mogłam nic z siebie wydusić. Czułam że go znam ale nie wiem kto to. Wtedy do sali wbiegła dziewczyna. Blondynka, zielonooka.
-Amanda jak się czujesz?? Jak to się stało??- spytała ale ja nie mogłam nic z siebie wydusić
-To wszystko przeze mnie popchnąłem ja niechcący na schodach i się przewróciła- powiedział ten chłopak, który był jak się obudziłam
-Andrzej mało krzywdy jej wyrządziłeś??- spytała blondynka a ja tylko się na nich patrzyłam nie rozumiejąc o co im chodzi.
-Ale....Ale j...ja was nie znam- powiedziałam ledwo słyszalnym głosem
-Kurwa co ty debilu zrobiłeś??- spytałam brunetka ze łzami w oczach
-No ale to był przypadek nie chciałem - mówił
-Amanda naprawdę mnie nie pamiętasz??- spytała znów blondynka, ja tylko kiwnęłam głową po czym to samo pytanie zadał chłopak
-Prze.....przepraszam ale nie- powiedziałam
-Nie masz za co przepraszać ja jestem Klaudia twoja przyjaciółka a to jest Andrzej- powiedziała
-Poczekaj lepiej jak pójdę po lekarza- powiedział ten Andrzej
-idź- powiedziała prawdopodobnie moja przyjaciółka
-A opowiesz mi coś o mojej przeszłości??- spytałam
-A nie pamiętasz skąd jesteś?? Jak mają na imię twoi rodzice??/ - spytała ja pokiwałam przecząco głową a ona zaczęła opowiadać. Doszła do tego że moja mama to Sylwia mój tata to Marek a siostra to Paulina i że do 18 mieszkałam w Gdańsku i wtedy właśnie wszedł lekarz z Andrzejem
-Dzień dobry pani Amando- powiedział
-Dzień dobry- odpowiedziałam. Lekarz przez chwilę mnie zbadał a potem pytał jak z moją pamięcią to mu odpowiedziałam że nic nie pamiętam. Gdy lekarz wyszedł Klaudia z Andrzejem na chwilkę również zniknęli, ale po dwóch minutach wrócili.
-To ty jesteś moją przyjaciółką a on??- spytałam wskazując na Andrzeja
-Amanda nie pamiętasz??- spytał Klaudia a ja tylko przytaknęłam więc kontynuowała - to jest twój chłopak od jakiś czterech lat i siatkarz klubu w którym pracujesz jako prawnik- powiedziała co mnie mocno zaszokowało
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No hej hej wiem namieszałam i to mocno. W ogóle rozdział mi się nie podoba a wam??
czwartek, 9 lipca 2015
Dwójka ,,Jeżeli jeszcze nie jest dobrze to znaczy że to nie koniec"
-Amanda- krzyknął Conte. Nawet się nie odwracając poszłam dalej i jak na zbawienie podjechał autobus w stronę centrum. /Bez wahania wsiadłam, wcześniej płacąc za bilet zajęłam miejsce i po 20 minutach byłam pod centrum handlowym gdzie czekała już Klaudia. Po dobrze spędzonym dniu na zakupach wróciłam sama do domu. Wieczory jak zwykle siedziałam sama. Już mi to nie przeszkadzało. Postanowiłam coś ze sobą zrobić i wyciągnęłam kosmetyki, które miałam głęboko w szafce. Dawno ich nie używałam, ale w końcu trzeba zacząć normalnie żyć. Pomalowałam się tak jak dawniej. Mocne usta i lekko podkreślone oczy. Nie pamiętam kiedy tak dobrze się bawiłam malując się. Było po 17;35 a ja n ie miałam zbytnio co robić, tak to jest jak teraz nie myślisz zbytnio. Chciałam zrobić porządki w szafie ale tam prawie same bluzy i rurki. Wszystko na swoich miejscach. Usiadłam na kanapie włączając laptopa. /Weszłam na fb, instagrama, pudelka, kwejka itp. Było po 19:00 gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Zdziwiłam się ale myślałam że to pewnie Klaudia. Jednak jak otworzyłam drzwi moje zaskoczenie dało się wyczytać.
-Czego ty tu chcesz??- spytałam niedowierzająco
-Amanda proszę cię pogadaj ze mną- powiedział
-Nie - odpowiedziałam mu i zamknęłam drzwi. Nasuwało się tylko jedno pytanie: Skąd on wiedział gdzie mieszkam??? Nie miałam pojęcia. wieczorem jeszcze porozmawiałam z Klaudia na skaypie. Nie wiem kiedy w dzień robiłam tyle rzeczy. Około 22:15 zadzwonił do mnie wujek i podpowiedział żebym przyszła jutro do klubu godzinę wcześniej. Nie wiedziałam o co mogło chodzić ponieważ uważał że jutro się dowiem. Tak więc przestawiłam budzik na 8:00, zamiast 9:00. Poszłam do łazienki zmyłam makijaż,umyłam się i ubrałam piżamę
Obudziłam się 10 minut przed budzikiem. Na spokojnie ubrałam się. Białe spodnie i koszulę z ćwiekami. Czarne buty na koturnie i panterkową marynarkę.
Pomalowałam się jak wczoraj. Zjadłam płatki owsiane i już po chwili biorąc jak zwykle teczki z dokumentami wyszłam z mieszkania wcześniej je zamykając. Wzięłam swoje małe autko i pojechałam pod halę, wcześniej zabierając Klaudię i podwożąc do studia. Wspominałam że jest fotomodelką?? Chyba nie więc teraz wam mówię. Jest naprawdę świetna. Kiedyś jak jeszcze chodziłam do szkoły sportowej było to gimnazjum to ona już zaczynała być modelką. Gdy już ją odwiozłam pojechałam z jakieś dwa kilometry i byłam już pod halą. Jak zwykle musiałam trafić na siatkarzy. Więc zaparkowałam z tyłu i weszłam tylnym wejściem. Poszłam od razu do wujka. Gdy po zapukaniu do drzwi usłyszałam
-Proszę- to weszłam i usiadłam na miejsce wskazane przez prezesa
-No to słucham - powiedziałam
-Amanda może to nie powinno być twoje zajęcie ale miałbym malutką prośbę- powiedział
-No ale o co chodzi??- spytałam
-Mogłabyś opisać z trzy treningi chłopaków okiem kobiety. /jest to mi naprawdę potrzebne
-No ale muszę???- spytałam
-no nie ale bardzo bym cię o to prosił oczywiście dostaniesz wynagrodzenie
-No dobrze ale kiedy miałabym je opisywać??- spytałam
-No dzisiejsze dwa i jutrzejszą siłownię. Po prostu na swoim laptopie opiszesz co robią jaka panuje atmosfera, jak się zachowują. - mówił wujek
-No dobrze a kiedy pierwszy trening??- spytałam
-Za 5 minut więc leć. Miguel o wszystkim wie - powiedział
-No dobrze. To do zobaczenia- powiedziałam
-A... jeszcze bym zapomniał masz po treningu spotkanie z wroną, sprawa jest za tydzień- powiedział wujek ja tylko skinęłam głowa i wyszłam. Skierowałam się najpierw do mojego pokoju po laptopa a potem szybko na halę. Oczywiście pierwszą osobą jaką spotkałam był winiarski, ale on jako jedy jest normalny.
-Ślicznie dziś wyglądasz - powiedział podbiegając do mnie
-Dzięki- odpowiedziałam kierując sie na trybuny
-a co będziesz dziś oglądać nasz trening??- spytał
-Nie prezes kazał mi opisać jak się zachowujecie na treningach- odpowiedziałam i zajęłam miejsce lecz zawołał mnie Falasca
-Cześć Amanda siadaj tutaj będziesz miała lepszą widoczność- powiedział a ja usiadłam obok niego. Razem z rozpoczęciem treningu rozpoczęła się moja rola. Pisałam najistotniejsze rzeczy, tak jak prosił wujek. widziałam jak chłopaki patrzeli co robię, a w szczególności Winiar. Robił jakieś śmieszne miny itp. Po skończonym treningu poszłam szybko do pokoju wysyłając wujkowi meilem sprawozdanie zaparzyłam kawę. Usłyszałam pukanie więc powiedziałam
-Proszę- spodziewałam się kto puka
-Cześć to ja- powiedział Andrzej
-więc o co tym razem chodzi?? Przecież już pawie wszystko ustalone- powiedziałam
-Amanda daj mi drugą szansę- powiedział
-Nie Andrzej nawet nie zaczynaj. Twoja szansa skończyła się jak odszedłeś- powiedziałam spokojnie
-wiem, przepraszam ale jak to mówią ,,Docenisz dopiero jak stracisz" I właśnie dopiero teraz rozumiem swój błąd- mówił. Właśni za to go kochałam, ale mu tego nie powiem. Nie mam zamiaru już do tego wracać. Powiedziałam koniec więc koniec.
-Myślisz że wrócisz po roku i wszystko wróci?? Będzie tak jak w Gdańsku?? To się mylisz. Daj mi w końcu spokój. Zapomnij że kiedyś mnie znałeś. Zapomnij- mówiłam
-Dobrze zapomnę jak powiesz mi że mnie juz nie kochasz prosto w oczy- powiedział. Podniosłam wzrok, spojrzałam mu w oczy i powiedziałam
-Nie kocham cię-sama wiem że mówiłam kłamstwo. Dlaczego pomimo tego że mnie zranił nadal go kocham??
-Nie wierzę ci. To nie jest prawda
-Andrzej zrozum. To ni ma sensu. To koniec- mówiłam sama nie wierząc w wypowiedziane słowa. Kiedy nauczyłam się tak kłamać??
-Ale zapomniałaś jacy byliśmy razem szczęśliwi.??
-Zrozum że już nie ma żadnych nas. Jesteś ty siatkarz i ja prawniczka, która nie chce mieć z tobą nic wspólnego- powiedziałam ledwo powstrzymując łzy.
-To chociaż pozwól mi być twoim przyjacielem
-Nie!! Zapomnij o mnie- mówiłam i poczułam jak pojedyncza łza spływa mi po policzku
-Ale jak mam zapomnieć jak osoba którą kocham nad życie będzie obok mnie codziennie a ja nie mogę się do niej przytulić??- spytał
-Niedługo nie będziesz miał tego problemu- powiedziałam pewnie po chwili dodając- A pomyślałeś jak odchodziłeś co ja czuję?? Nie. więc teraz nie oczekuj że ja będę myśleć o tobie, skoro ty miałeś mnie w dupie i nie mów że mnie kochasz bo gdybyś kochał to być nie odszedł- mówiłam i znów do moich oczu napłynęły łzy. Amanda przestań obiecałaś że nie będziesz już przez niego płakać.
-Ale jak to nie będę miał tego problemu??- spytał
-Prawdopodobnie od następnego miesiąca będę prawnikiem gdzie indziej a teraz jeżeli to już wszystko to wyjdź- powiedziałam i wskazałam na drzwi. /on posłusznie wyszedł a ja przekraczając drzwi na klucz, zsunęłam się z nich i zaczęłam płakać. Co on ze mną robi?? Nie chcę znów cierpieć przez niego ale z drugiej strony chciałabym się do niego przytulić. Po 30 minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko otarłam łzy i poprawiłam się. Otworzyłam drzwi a w nich zobaczyłam go z kwiatami i ulubionymi czekoladkami
-Czego ty tu chcesz??- spytałam niedowierzająco
-Amanda proszę cię pogadaj ze mną- powiedział
-Nie - odpowiedziałam mu i zamknęłam drzwi. Nasuwało się tylko jedno pytanie: Skąd on wiedział gdzie mieszkam??? Nie miałam pojęcia. wieczorem jeszcze porozmawiałam z Klaudia na skaypie. Nie wiem kiedy w dzień robiłam tyle rzeczy. Około 22:15 zadzwonił do mnie wujek i podpowiedział żebym przyszła jutro do klubu godzinę wcześniej. Nie wiedziałam o co mogło chodzić ponieważ uważał że jutro się dowiem. Tak więc przestawiłam budzik na 8:00, zamiast 9:00. Poszłam do łazienki zmyłam makijaż,umyłam się i ubrałam piżamę
Obudziłam się 10 minut przed budzikiem. Na spokojnie ubrałam się. Białe spodnie i koszulę z ćwiekami. Czarne buty na koturnie i panterkową marynarkę.
Pomalowałam się jak wczoraj. Zjadłam płatki owsiane i już po chwili biorąc jak zwykle teczki z dokumentami wyszłam z mieszkania wcześniej je zamykając. Wzięłam swoje małe autko i pojechałam pod halę, wcześniej zabierając Klaudię i podwożąc do studia. Wspominałam że jest fotomodelką?? Chyba nie więc teraz wam mówię. Jest naprawdę świetna. Kiedyś jak jeszcze chodziłam do szkoły sportowej było to gimnazjum to ona już zaczynała być modelką. Gdy już ją odwiozłam pojechałam z jakieś dwa kilometry i byłam już pod halą. Jak zwykle musiałam trafić na siatkarzy. Więc zaparkowałam z tyłu i weszłam tylnym wejściem. Poszłam od razu do wujka. Gdy po zapukaniu do drzwi usłyszałam
-Proszę- to weszłam i usiadłam na miejsce wskazane przez prezesa
-No to słucham - powiedziałam
-Amanda może to nie powinno być twoje zajęcie ale miałbym malutką prośbę- powiedział
-No ale o co chodzi??- spytałam
-Mogłabyś opisać z trzy treningi chłopaków okiem kobiety. /jest to mi naprawdę potrzebne
-No ale muszę???- spytałam
-no nie ale bardzo bym cię o to prosił oczywiście dostaniesz wynagrodzenie
-No dobrze ale kiedy miałabym je opisywać??- spytałam
-No dzisiejsze dwa i jutrzejszą siłownię. Po prostu na swoim laptopie opiszesz co robią jaka panuje atmosfera, jak się zachowują. - mówił wujek
-No dobrze a kiedy pierwszy trening??- spytałam
-Za 5 minut więc leć. Miguel o wszystkim wie - powiedział
-No dobrze. To do zobaczenia- powiedziałam
-A... jeszcze bym zapomniał masz po treningu spotkanie z wroną, sprawa jest za tydzień- powiedział wujek ja tylko skinęłam głowa i wyszłam. Skierowałam się najpierw do mojego pokoju po laptopa a potem szybko na halę. Oczywiście pierwszą osobą jaką spotkałam był winiarski, ale on jako jedy jest normalny.
-Ślicznie dziś wyglądasz - powiedział podbiegając do mnie
-Dzięki- odpowiedziałam kierując sie na trybuny
-a co będziesz dziś oglądać nasz trening??- spytał
-Nie prezes kazał mi opisać jak się zachowujecie na treningach- odpowiedziałam i zajęłam miejsce lecz zawołał mnie Falasca
-Cześć Amanda siadaj tutaj będziesz miała lepszą widoczność- powiedział a ja usiadłam obok niego. Razem z rozpoczęciem treningu rozpoczęła się moja rola. Pisałam najistotniejsze rzeczy, tak jak prosił wujek. widziałam jak chłopaki patrzeli co robię, a w szczególności Winiar. Robił jakieś śmieszne miny itp. Po skończonym treningu poszłam szybko do pokoju wysyłając wujkowi meilem sprawozdanie zaparzyłam kawę. Usłyszałam pukanie więc powiedziałam
-Proszę- spodziewałam się kto puka
-Cześć to ja- powiedział Andrzej
-więc o co tym razem chodzi?? Przecież już pawie wszystko ustalone- powiedziałam
-Amanda daj mi drugą szansę- powiedział
-Nie Andrzej nawet nie zaczynaj. Twoja szansa skończyła się jak odszedłeś- powiedziałam spokojnie
-wiem, przepraszam ale jak to mówią ,,Docenisz dopiero jak stracisz" I właśnie dopiero teraz rozumiem swój błąd- mówił. Właśni za to go kochałam, ale mu tego nie powiem. Nie mam zamiaru już do tego wracać. Powiedziałam koniec więc koniec.
-Myślisz że wrócisz po roku i wszystko wróci?? Będzie tak jak w Gdańsku?? To się mylisz. Daj mi w końcu spokój. Zapomnij że kiedyś mnie znałeś. Zapomnij- mówiłam
-Dobrze zapomnę jak powiesz mi że mnie juz nie kochasz prosto w oczy- powiedział. Podniosłam wzrok, spojrzałam mu w oczy i powiedziałam
-Nie kocham cię-sama wiem że mówiłam kłamstwo. Dlaczego pomimo tego że mnie zranił nadal go kocham??
-Nie wierzę ci. To nie jest prawda
-Andrzej zrozum. To ni ma sensu. To koniec- mówiłam sama nie wierząc w wypowiedziane słowa. Kiedy nauczyłam się tak kłamać??
-Ale zapomniałaś jacy byliśmy razem szczęśliwi.??
-Zrozum że już nie ma żadnych nas. Jesteś ty siatkarz i ja prawniczka, która nie chce mieć z tobą nic wspólnego- powiedziałam ledwo powstrzymując łzy.
-To chociaż pozwól mi być twoim przyjacielem
-Nie!! Zapomnij o mnie- mówiłam i poczułam jak pojedyncza łza spływa mi po policzku
-Ale jak mam zapomnieć jak osoba którą kocham nad życie będzie obok mnie codziennie a ja nie mogę się do niej przytulić??- spytał
-Niedługo nie będziesz miał tego problemu- powiedziałam pewnie po chwili dodając- A pomyślałeś jak odchodziłeś co ja czuję?? Nie. więc teraz nie oczekuj że ja będę myśleć o tobie, skoro ty miałeś mnie w dupie i nie mów że mnie kochasz bo gdybyś kochał to być nie odszedł- mówiłam i znów do moich oczu napłynęły łzy. Amanda przestań obiecałaś że nie będziesz już przez niego płakać.
-Ale jak to nie będę miał tego problemu??- spytał
-Prawdopodobnie od następnego miesiąca będę prawnikiem gdzie indziej a teraz jeżeli to już wszystko to wyjdź- powiedziałam i wskazałam na drzwi. /on posłusznie wyszedł a ja przekraczając drzwi na klucz, zsunęłam się z nich i zaczęłam płakać. Co on ze mną robi?? Nie chcę znów cierpieć przez niego ale z drugiej strony chciałabym się do niego przytulić. Po 30 minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko otarłam łzy i poprawiłam się. Otworzyłam drzwi a w nich zobaczyłam go z kwiatami i ulubionymi czekoladkami
środa, 8 lipca 2015
Jedynka ,,Zaczęłam składać swoje rozwalone życie ale wtedy zjawiłeś się ty i znów je rozsypiałeś"
Wychodzisz na balkon trzymając w ręku pudełko ze zdjęciami i zapalniczkę. Wyrzucasz na ziemie wszystkie zdjęcia a potem podpalasz je patrząc jak płomienie niszczą te wspomnienia, które w końcu postanowiłaś zapomnieć. Teraz już się nie poddasz. Wpatrujesz się w spalane zdjęcia jakieś kilka minut i wtedy ktoś puka do drzwi. W myślach jak zwykle jedno nasuwa się pytanie ,,Kogo tutaj znowu niesie??" Mimo to gasisz palące sie zdjęcia i po drodze do drzwi wyrzucasz je w koszu. Otwierasz i widzisz swoją najlepszą przyjaciółkę Klaudie. Zapraszasz ją do środka jednocześnie zakładając maskę, pod która chowasz sie przed znajomymi.
-Hejka- mówi wchodząc dalej
-No cześć- niby się uśmiechasz
-Co jest??- pyta bo za dobrze cie zna.
-Nic przecież jest dobrze- odpowiadasz krótko
-Amanda nie kłam. /za dobrze cie znam- mówiła
-No nic mi nie jest w końcu postanowiłam skończyć z przeszłością- mówiłam i wtedy dopiero od dawna uśmiechnęłam się szeroko. To chyba zaczęło działać. Powoli uwalniam sie od tego wszystkiego.
-No to gratuluję widzę że nawet się uśmiechasz-mówi
-No dobra my tak gadu gadu a może kawę ??- spytałam
-Małą late poproszę- powiedziała a ja skierowałam się do kuchni zrobiłam na kawy i poszłam do salonu gdzie Klaudia rozporządziła się słodyczami. Jak zwykle wyjadała wszystkie. Porozmawialiśmy a ja czuję że w końcu zaczynam wracać do dawnego stanu. Gdy poszła nie zadręczam się już wspomnieniami o nim. O tym co by było gdyby. Zrozumiałam że ważne jest tu i teraz. Fakt faktem późno ale zrozumiałam. Zaczęłam przygotowywać się do jutrzejszego dnia w pracy. Papierkowa robota to coś czego nienawidzę ale trzeba się za to wziąć. Jestem prawnikiem w pobliskim klubie siatkarskim. Może to nie był dobry pomysł ale prezesem jest mój wujek Konrad Piechocki. Nie lubię niczego załatwiać po znajomości, ale nikt nie chciał mnie przyjąć. Tak więc pracuję jako prawnik w PGE Skrze Bełchatów. Oglądałam papiery podkreślając najważniejsze rzeczy. Temat był nudy bo jak zwykle w klubach sportowych malutkie bójki czy jakieś tam znieważania. Podkreślam najistotniejsze rzeczy a tam widzę ,,Andrzej Wrona oskarża......" To nie może być prawda. Andrzej tutaj?? Teraz??? Gdy wszystko już ogarniam. Gdy jest dobrze. Boże dlaczego mi to robisz??? Wszystko zaczynam składać w całość a tu bum!! I znów pojawia się on. Może powiedzieć wujkowi że rezygnuję??? Ale nie Stop, stop, stop!! Amanda nie rezygnuj z czegoś dla tego debila. Bądź twarda. Dasz radę. Nie poddam się. dokończyłam pracę i poszłam się umyć i spać. Po raz pierwszy od dłuższego czasu zasnęłam nie zadręczając się niepotrzebnymi pytaniami, na które i tak nie znałam odpowiedzi. Rano zapakowałam wszystkie dokumenty do torby, wykonałam poranną toaletę, ubrałam się. Przed blokiem czekał na mnie już wujek, co mnie bardzo zdziwiło, ale przystałam na jego propozycję i zabrałam się z nim. Rozmawialiśmy o tej całej sprawie. Andrzej miał do mnie przyjść po treningu. Gdy dojechaliśmy na miejsce szybko zamknęłam się w pokoju ponieważ siatkarze już szli na trening. Nienawidziłam z nimi rozmawiać bo zawsze próbowali mnie podrywać co mnie mocno irytowało. Może raz ale tylko raz umówiłam się z Conte na kawę ale tylko na kawę. Siadłam sobie spokojnie przy biurku jeszcze raz przeglądając akta czy aby czegoś nie przeoczyłam. Gdy upewniłam się że wszystko jest dobrze zaczęłam wypełniać papiery ostatniej sprawy rozwodowej Winiarskiego. To była jedyna ciekawa sprawa, choć też trochę smutna. Około 10:45 usłyszałam pukanie do drzwi. Wiedziałam co mnie czeka i kto stoi za drzwiami. Czy byłam gotowa na spotkanie z przeszłością?? Może niedawno chciałam ale teraz już nie. Nie chce go widzieć pomimo że nadal coś do niego czuję. Postanowiłam że będę profesjonalna. Powiedziałam krótkie
-Proszę- i w moich drzwiach ukazał się osobnik dobrze mi znany
-A...A....Amanda to ty??- spytał zdziwiony
-Dzień dobry. Nazywam się Amanda Kłos-nie jestem spokrewniona z Karolem Kłosem to tylko taki zbieg okoliczności-Proszę usiąść i zajmijmy sie sprawą. Na początek jak zaczęła się ta bójka??- spytałam próbowałam nic nie okazywać co było trudno
-Amanda czy nasze spotkanie po latach musi tak wyglądać?? Lepiej powiedz co u ciebie?/- spytał
-Przepraszam pana ale naprawdę musimy sie zając sprawą. Więc niech pan odpowie na pytanie- mówiłam ciągle wpatrzona w akta. Choć znałam je prawie na pamieć.
-Nie mów do mnie na pan. Przecież znamy sie od małego - mówił
-Teraz jednak jestem w pracy- powiedziałam obojętnie
-To może sie umówimy na kawę?? - spytał
-Przepraszam ale nie. Nie mam ochoty na spotkania w twoim towarzystwie
-Amanda mam wrażenie że te trzy lata nic dla ciebie nie znaczyły- powiedział a we mnie już się ,,grzało" Przecież to on mnie zostawił prawie bez słowa powiedział tylko ,,To koniec znalazłem sobie inną pa" I odszedł a w sumie wyjechał do Rosji.
-Mógłby pan mi odpowiedzieć od czego zaczęła się ta bójka??- spytałam trochę głośniej
-Nie dopóki się nie zaczniesz do mnie normalnie odzywać- powiedział
-Jak sobie chcesz więc dowiedzenia - powiedziałam podnosząc brew
-Dobra juz dobra- i opowiedział mi całą historię. Ja skrupulatnie wszystko notowałam. Po skończeniu przez niego monologu powiedział
-Więc co z tą kawą??- spytał
-Odpowiedź zawsze będzie brzmiał nie - powiedziałam
-Dlaczego taka jesteś?? Wiem że popełniłem błąd przepraszam, ale jak to już zrozumiałem że byłem głupi wróciłem, ale ciebie już nie było. Szukałem cię ale nie mogłem znaleźć. - mówił
-Trudno. Przepraszam ale muszę cię wyprosić ponieważ mam masę roboty- powiedziałam a w sumie skłamałam
-Dobrze ale na pewno nie skusisz się na kawę?/- spytał
-Nie- powiedziałam a on wyszedł. Usiadłam na biurko i zadzwoniłam do Klaudii opowiedziałam jej o wszystkim i umówiłyśmy się przed centrum handlowym . Więc zabrałam wszystkie rzeczy i wyszłam niestety po drodze wpadłam na Conte i Wronę. chciałam ominąć ich niezauważalna lecz się nie udało.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam szybciej bo jak zobaczyłam komentarze dostałam weny tak więc dalej tak a może rozdziały będą się pojawiać codziennie
-Proszę- i w moich drzwiach ukazał się osobnik dobrze mi znany
-A...A....Amanda to ty??- spytał zdziwiony
-Dzień dobry. Nazywam się Amanda Kłos-nie jestem spokrewniona z Karolem Kłosem to tylko taki zbieg okoliczności-Proszę usiąść i zajmijmy sie sprawą. Na początek jak zaczęła się ta bójka??- spytałam próbowałam nic nie okazywać co było trudno
-Amanda czy nasze spotkanie po latach musi tak wyglądać?? Lepiej powiedz co u ciebie?/- spytał
-Przepraszam pana ale naprawdę musimy sie zając sprawą. Więc niech pan odpowie na pytanie- mówiłam ciągle wpatrzona w akta. Choć znałam je prawie na pamieć.
-Nie mów do mnie na pan. Przecież znamy sie od małego - mówił
-Teraz jednak jestem w pracy- powiedziałam obojętnie
-To może sie umówimy na kawę?? - spytał
-Przepraszam ale nie. Nie mam ochoty na spotkania w twoim towarzystwie
-Amanda mam wrażenie że te trzy lata nic dla ciebie nie znaczyły- powiedział a we mnie już się ,,grzało" Przecież to on mnie zostawił prawie bez słowa powiedział tylko ,,To koniec znalazłem sobie inną pa" I odszedł a w sumie wyjechał do Rosji.
-Mógłby pan mi odpowiedzieć od czego zaczęła się ta bójka??- spytałam trochę głośniej
-Nie dopóki się nie zaczniesz do mnie normalnie odzywać- powiedział
-Jak sobie chcesz więc dowiedzenia - powiedziałam podnosząc brew
-Dobra juz dobra- i opowiedział mi całą historię. Ja skrupulatnie wszystko notowałam. Po skończeniu przez niego monologu powiedział
-Więc co z tą kawą??- spytał
-Odpowiedź zawsze będzie brzmiał nie - powiedziałam
-Dlaczego taka jesteś?? Wiem że popełniłem błąd przepraszam, ale jak to już zrozumiałem że byłem głupi wróciłem, ale ciebie już nie było. Szukałem cię ale nie mogłem znaleźć. - mówił
-Trudno. Przepraszam ale muszę cię wyprosić ponieważ mam masę roboty- powiedziałam a w sumie skłamałam
-Dobrze ale na pewno nie skusisz się na kawę?/- spytał
-Nie- powiedziałam a on wyszedł. Usiadłam na biurko i zadzwoniłam do Klaudii opowiedziałam jej o wszystkim i umówiłyśmy się przed centrum handlowym . Więc zabrałam wszystkie rzeczy i wyszłam niestety po drodze wpadłam na Conte i Wronę. chciałam ominąć ich niezauważalna lecz się nie udało.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam szybciej bo jak zobaczyłam komentarze dostałam weny tak więc dalej tak a może rozdziały będą się pojawiać codziennie
wtorek, 7 lipca 2015
Prolog ,,Kiedy znalazłam klucz od szczęścia okazało się że ktoś wymienił zamki"
Siadasz na kanapie, nawet nie wiesz kiedy do twoich oczu napłynęły łzy. Siedzisz i rozmyślasz ,,co by było gdyby??" Niestety na to pytanie nie potrafiłaś znaleźć odpowiedzi. /nie wiedziałaś czy była byś szczęśliwsza. Choć do szczęścia potrzebujesz tylko jego. Twoje życie z nim jeszcze dwa lata temu przypominało bajkę, która jak wszyscy uważali nie powinna się skończyć bez happy endu, a jednak. Co się w taki razie stało??? Czyja była wina?:??? Znów nie znasz odpowiedzi na pytania nurtujące cie od dawna. Znów niby na zewnątrz obojętna, zimna dziewczyna, której marzenia po odejściu jednej osoby legły w gruzach. W środku zaś jesteś tą dziewczyna z Gdańska. Tyle tyko że bez miłości. Codzienna rutyna uświadamia cie że powolutku, ale jednak, tracisz sens życia. Twoja mama jak i przyjaciółka od dawna mówiła ,,Zapomnij" ale czy wiedzą jak trudno przestać kochać kogoś, kto nauczył cię kochać.?? Codzienną twoją rutyną jest także zadręczanie sie milionami pytań, na które nie umiesz sobie odpowiedzieć. Masz 19 lat a nie chce ci się żyć. Co jest z tobą??? Zawsze mówiłaś że choćby nie wiadomo co to nigdy się nie poddasz. Gdzie jest ta dawna silna Amanda??? Szukam jej od roku i nigdzie nie mogę jej znaleźć. Może śpi w jego serduszku??? Znów kolejne pytanie na które ni jak nie potrafisz sobie odpowiedzieć. W towarzystwie udajesz uśmiechniętą i szczęśliwą. Czemu zawsze nie możesz taka być.?? Na twoich nadgarstkach spływają kolejne potoki krwi. To daje ci taki dziwny upust. Nie wiesz nawet kiedy zaczęłaś robić to nałogowo, Uzależniłaś się od tego jak od niego. Niestety on cie zostawił, a żyletka nie. Ale przecież ja jestem szczęśliwa. Naprawdę. Siedzę właśnie sama, na moich nadgarstkach możesz zobaczyć pełno rysunków, w oczach masz łzy. Czego chcieć więcej??? Jest zajebiście. Myśli w kółko o jednej osobie, która dała ci masę szczęścia by potem zabrać je a twoi znajomi mówią że takie jest życie. No właśnie takie jest życie. Jak zaczyna sie pierdolić to przestaje dopiero jak leżysz na samiutkim dnie. Żyjesz bo nic innego ci nie pozostało. Starasz się podnieść, ale nic w twoim pogmatwanym życiu nie idzie tak jak byś chciała. Fajnie by było zacząć składać życie w całość, odrodzić sie na nowo, znów stworzyć tą Amandę, która byłaś w Gdańsku. Dlaczego wtedy nie zaryzykujesz. Zawsze znajdywałaś wymówkę by tylko zaryzykować, by żyć na 100% więc co jest teraz??? Teraz wpatrujesz się w zdjęcia, mówiąc że nic dla ciebie nie znaczą a tak naprawdę znaczą więcej niz myślisz. Tylko twoje oczy mówią prawdę, lecz nieliczni umieją je czytać. Umiał on i Klaudia. Kiedyś twoje oczy były pełnią życia pełne iskierek a teraz?? ?spoglądasz w lustro i widzisz prawie że czarne oczy be wyrazu, z których z sekundy na sekundę leje sie coraz więcej łez. Nie potrafisz uśmiechać sie szczerze. Tej nocy jak każdej próbujesz zasnąć połykając ostatnie leki antydepresyjne i próbujesz zasnąć z nadzieją że ta chwila to tylko zły sen.Że dawne lata powrócą i wtedy powróci szczery uśmiech. Jednak się myliłaś. Rano wstajesz a tam jak zwykle szara codzienność. Nie jadasz śniadań, bo jak zwykle tłumaczysz to brakiem ochoty. Ubierasz swoje rurki i dlatego że jest niedziela zamiast bluzy ubierasz bluzkę z długim rękawem by ta zakryła twoje nadgarstki. Wychodzisz wcześniej tylko rozczesując włosy. Siadasz w ostatniej z kościelnych ławek. Nagle przysiada sie do ciebie dwu metrowy chłopak. Przypomina ci tego jednego, ale sama dobrze wiesz że to nie możliwe. Po kościele odwiedzasz rodziców i młodszą siostrę. Jecie razem obiad, po czym ty wracasz do siebie. Do Bełchatowa, gdzie zamykasz się przed światem. W końcu dopadł cie pomysł. Wiesz co zrobić, chcesz to zrobić nie zważając na innych. Będziesz choć raz tą pieprzoną egoistką. ,,Post się gryzie z karnawałem. /miałam umrzeć, nie umarłam. Miałam umrzeć, nie zdążyłam. Miałem umrzeć, nie trafiłam"
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nowy blog, mam nadzieję że się wam spodoba. Od razu mówię że posty będą sie pojawiać co poniedziałek. A bohaterów dodam jutro. Miłego czytania i zapraszam do komentowania.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nowy blog, mam nadzieję że się wam spodoba. Od razu mówię że posty będą sie pojawiać co poniedziałek. A bohaterów dodam jutro. Miłego czytania i zapraszam do komentowania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








