-Puść-krzyknęłam
-Posłuchaj mnie-również krzyknął - Albo się ogarniesz i wrócisz do mnie albo tego pożałujesz. Spróbuj komuś powiedzieć a cię zniszczę. -powiedział i jak zauważył Kacpra od razu odszedł. Byłam kompletnie zdziwiona. Przecież skoro całuję się z Klaudią to po co chce być ze mną?? Boje się go. Tak naprawdę nie znam go.
-Czego on chciał??-spytał Kacper
-Nic-powiedziałam spuszczając głowę. Bo co ja mam mu powiedzieć??
-Amanda mów co chciał- powiedział zatrzymując się
-No nic pytał się czy do niego nie wrócę i tyle- czemu ja go okłamuję?? No tak boję się Wrony. Co ja robię ze swoim życiem?
-I tylko to??-spytał
-No tak-powiedziałam. Wróciliśmy do domu. Postanowiłam pomóc cioci posprzątać w dom. Przy okazji zrobiliśmy obiad. O 15:30 wszyscy usiedliśmy do stołu i po skończonym posiłku Kacper pomógł mi pomyć naczynia. Była przy tym kupa śmiechu, choć cały czas myślałam nad słowami wypowiedzianymi przez Andrzeja. Gdy Kacper poszedł na siłownie z chłopakami w ramach treningu, chciałam iść na górę do siebie ale ciocia zatrzymała mnie i zaproponowała wspólne bieganie, oczywiście się zgodziłam i już po 20 minutach biegliśmy sobie parkiem. Nie wiedziałam gdzie biegniemy. Po jakże przyjemnym bieganiu wróciliśmy do domu, poszłam na górę się wykąpać i przebrałam się w to:
Przeglądałam właśnie fb gdy dostałam wiadomość od Klaudii. Nie chciałam z nią pisać ale jej słowa mnie zainteresowały
*Messenger*
-Amanda wiem że jestem skończoną idiotką, ale proszę cię nie wracaj do Andrzeja- napisała.
-Dlaczego??-spytałam, choć i tak nie mam zamiaru z nim być
-Bo nie chce żebyś cierpiała. On jest chory. -napisała
-A ty może normalna?? Wiesz co nie chce mi się z tobą pisać. Zrobię co będe chciała i ci nic do tego-powiedziałam i wyłączyłam jej czat. Siedziałam jeszcze chwileczkę, aż postanowiłam pouczyć się trochę tych kodeksów. Płowy nie znam. Zastanawiam się czy z tego nie zrezygnować. Może znalazłabym jakąś pracę jako kelnerka czy coś. Zeszłam na dół i powiedziałam cioci, która siedziała w salonie że wychodzę na miasto. Szłam tak bez celu. nogi same mnie prowadziły. Znalazłam się w jakimś parku. Usiadłam na ławkę. Widziałam pełno par, tulących się. Nagle ktoś się przysiadł
-Hej-powiedział dość przystojny brunet z pięknymi czekoladowymi oczami
-Cześć-odpowiedziałam
-Co taka piękna dziewczyna robi sama?/-spytał ukazując rząd białych zębów
-Odpoczywa- również się uśmiechnęłam
-Nawet się nie przedstawiłem Matt -powiedział wyciągając w moją stronę rękę
-Amanda -odpowiedziałam i uścisnęłam rękę Matta
-Śliczne imię. Mieszkasz tu?-spytał
-Tak a ty?/-spytałam
-Nie przyjechałem tylko do kumpla. Ma problemy, a tak ogólnie to mieszkam w Łodzi-powiedział
-Dobra miło było ale ja już muszę wracać do domu. Pa-powiedziałam i chciałam wstać ale chłopak pociągnął mnie za rękę, którą wcześniej mocno uciskał Andrzej. Syknęłam z bólu
-Oj przepraszam nie chciałem ale może dasz mi swój numer i umówimy się na kawę czy coś??-spytał
-Jasne, daj wpiszę ci się- powiedziałam. Chłopak podał telefon a ja wpisałam swój numer. Pożegnaliśmy się i odeszłam. Chciałam wrócić do domu ale kompletnie nie wiedziałam gdzie mam iść. Zdałam się na intuicję, niestety ta mnie zawiodła. Dobrą godzinę szukałam drogi aż w końcu znalazłam się na posesji państwa Piechockich
-Jeny Amanda martwiliśmy się. Dlaczego nie odebrałaś?/-spytała ciocia a ja zajrzałam do torebki i wyciągnęłam telefon, zauważyłam że miałam kompletnie wyciszone.
-Przepraszam miałam wyciszony- odparłam wskazując na telefon. Rozmawiałam jeszcze chwile z wujkiem, który powiadomił mnie że jedziemy za dwa dni do Gdańska. Ja do swoich rodziców a Skrzaty na mecz z Lotosem. Cieszyłam się że odwiedzę rodziców, może od nich się w końcu czegoś dowiem albo pamięć mi wróci. Zawsze można marzyć. Wróciłam do ,,swojego" pokoju na zegarku ściennym wybiła 23:00 co mnie bardzo zdziwiło. Poszłam się umyć, potem usiadłam na fotelu i zaczęłam czytać ,,Dziewczyna z zegarem, zamiast serca" Książka wciągnęła mnie niemiłosiernie. Czytałam aż do 2:30. Potem szybko odłożyłam lekturę i chciałam zasnąć, lecz nie było mi to dane. Cały czas myślałam o słowach Andrzeja. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Bałam się go. Bałam się że może mi coś zrobić. W końcu przed 5 udało mi się zasnąć.
Następnego dnia wstałam o 12:03. Tak jestem śpiochem, ale musiałam sie wyspać. Poszłam do łazienki i ubrałam się w to:
Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół. Na lodówce wisiała karteczka ,,Amanda ja wyszłam do pracy a chłopaki do klubu. Zrób sobie śniadanie, ja wrócę około 17:00 wujek o 15:30 a Kacper raczej będzie najwcześniej o 13:45. Do zobaczenia. Kasia" Tak jak napisała ciocia zjadłam śniadanie, czyli płatki z mlekiem. Wyszłam na taras i czytałam moją wczorajszą książkę. Czytałam tak aż przerwał mi dzwonek do drzwi. Niechętnie oderwałam się od lektury i poszłam otworzyć duże drewniane drzwi.
-Po co pukałeś?/-spytałam Kacpra
-Zapomniałem kluczy. -powiedział
-Chcesz coś do jedzenia??-spytałam
-Czytasz w moich myślach-uśmiechnął się
-To co naleśniki??-spytałam
-A umiesz robić??-spytał ze zdziwieniem
-No jasne -zaśmiałam się
-Jejku dziewczyno kocham cię-powiedział na co ja wybuchnęłam śmiechem. Wyjęłam najpotrzebniejsze rzeczy. Oczywiście Kacper wziął mąkę i wysypał pół opakowania na mnie. Musiałam się mu odwdzięczyć, więc wysypałam pozostałą mąkę na niego.
-I teraz nie zrobimy naleśników-powiedziałam
-Czemu??-spytał otrzepując się z mąki
-Nie mamy składników- zaśmiałam się pokazując pusta paczkę po białym proszku
-Zaraz skoczę do sklepu-powiedział i wybiegł, by po 5 minutach wrócić z mąką. Podczas gdy ja robiłam nasz ,,obiad" to Piechocki sprzątał. Śmiesznie to wyglądało. Gdy skończył usiadł do stołu.
-Długo mam czekać?/-spytał
-Jenki jeszcze chwilę. wyjmij talerze-powiedziałam co chłopak od razu to uczynił. Po 10 kolejnych minutach zajadaliśmy się naleśnikami z nutellą. Skromnie mówiąc były przepyszne. Wujka też poczęstowaliśmy. Poszłam do siebie i dostałam sms'a ,,Spotkamy się za 30 minut w kawiarni przy parku??? Matt " odpisałam ,,Jasne". Była 16:20 więc o 16:40 szłam do parku. Znałam już drogę. Weszłam do kawiarni i ujrzałam siedzącego Matta
-Hejka, ślicznie wyglądasz-powiedział
-Dzięki-odpowiedziałam. Po chwili przyszła kelnerka i zamówiliśmy sobie po kawie i cieście. Zaczęliśmy rozmowę. Gdy kelnerka przyniosła nam nasze zamówienia to zajadaliśmy co chwila wybuchając śmiechem. Około 17:30 wyszliśmy na spacer po parku. Świetnie mi sie rozmawiało z Mattem. Do domu wróciłam przed 19:00. Poszłam na górę i nie minęło 5 minut a do mojego pokoju wszedł Kacper
-Nie nauczyli cię pukać???-spytałam
-Oj tam opowiadaj co to za chłopak??-spytał z wielkim bananem na twarzy
-Nie wiem o co ci chodzi-odpowiedziałam
-Nie kłam wiem że spotkałaś się w parku z jakimś gościem-powiedział
-Skąd ty to wiesz??-spytałam
-Czyli jednak. Michał was widział i nie powiem smutny był. Amanda, Michał cię kocha- powiedział Piechocki
-Ale Kacper, ja nie znam dobrze Michała-powiedziałam
-Dobra a co z tym gościem?? Jak ma na imię?/-spytał
-Matt-powiedziałam na co chłopak się trochę zakłopotał
-A jak wygląda?/-spytał
-Jenyś nie ważne. Co ci to tak obchodzi??-spytałam śmiejąc się
-Muszę wiedzieć z kim moja kuzyneczka się spotyka-próbował się zaśmiać ale jakoś sztucznie mu to wyszło. Rozmawialiśmy jeszcze jakieś pół godziny aż wujek przyszedł i kazał nam się spakować bo jutro wyjeżdżamy o 10:30. Nie wiem czy wstanę no ale okey. Wzięłam walizkę ale po chwili zbiegłam na dół
-Wujek a ile tam będziemy??-spytałam
-Chłopaki mają mecz w piątek, czyli za dwa dni. A wyjadą w sobotę wieczorem , a ty jak chcesz możesz zostać dłużej-powiedział
-Dobra ja idę się pakować-powiedziałam i znów wbiegłam do pokoju. Zaczęłam pakowanie. Postanowiłam że zostanę u rodziców na tydzień. Nie będę się martwić Andrzejem. który ciągle siedzi mi w głowie.
-Puk, puk-usłyszałam głos Kacpra
-Czego??-spytałam
-Mogę?/-spytał również
-Jak musisz -odpowiedziałam i po chwili zauważyłam mojego kuzyna -A więc-spytałam
-Założysz jutro pojutrze moją koszulkę na meczu??-spytał ze słodką minką
-Może..-powiedziałam
-Chyba że wolisz Winiara -zaśmiał się
-Chyba wybiorę Michała-odpowiedziałam
-Ok to zadzwonię żeby przyniósł ci koszulkę. Na pewno się uciesz-powiedział i chciał wyjść ale powiedziałam
-Nie, przecież żartuję wezmę twoja koszulkę-powiedziałam
-Nie, weźmiesz Michała. Proszę zrób to dla mnie- Nie ogarniam go. Przecież chwilę wcześniej chciał bym założyła jego koszulkę
-ale chciałeś- nie dokończyłam bo wyszedł. Wróciłam do pakowania. Miałam jedną wielką walizkę i jedną torebkę gdzie była ładowarka i kosmetyczka. Po chwili znów usłyszałam pukanie do drzwi
-Proszę-odpowiedziałam
-Cześć Amanda- powiedział....... Michał







